Szanowni Czytelnicy,
nadszedł czas zająć się ostatnią ze znajdujących się w mojej kolekcji (póki co) książek z serii Legendarz. Tytuł "Święci i Biesy" z pozoru wygląda na zupełnie inny niż te, z którymi mieliśmy do czynienia do tej pory. Po tytule i zawartości przejrzanej pobieżnie można pomyśleć, że nie pasuje ona do tych mrocznych demonów z poprzednich części, do magii słowiańszczyzny czy duchów nawiedzających miasteczka. Jednak w tym przypadku potwierdza się, że nie ocenia się książki po okładce, bo zawartość jest wyjątkowo zaskakująca.
Jak pewnie doskonale się orientujecie w pewnym momencie na polskich terenach zaczęły ze sobą konkurować wierzenia chrześcijańskie i pogańskie. Starcie dwóch tak bardzo różniących się od siebie aspektów kultury musiało być niezwykle zacięte i nie raz kończyło się nawracaniem z mieczem w ręku lub spaleniem jakiejś świątyni. Dlatego sprytni ludzie zaczęli łączyć legendy słowiańskie z kulturą chrześcijańską i między innymi o tym przenikaniu się tych dwóch światów jest ta książka.
