Szanowni Czytelnicy,
jeśli dobrze się rozejrzycie w swojej okolicy to na pewno gdzieś znajdziecie jakiś pomnik czy tablicę ku czci czegoś albo coś upamiętniającą. W każdym kraju na świecie są pomniki i tablice, ale jakoś mam wrażenie, że u nas jest ich albo więcej, albo częściej się o nich mówi. Mamy tak wielkie zamiłowanie do pomników, że potrafimy o nie walczyć nawet jeśli nie znajdują się w naszym kraju. Czy to dobrze czy źle? Nad tą sprawą trzeba się głębiej zastanowić.
Temat pomników powraca w Polsce co jakiś czas i akurat przy okazji ostatniej wojny polsko-amerykańskiej zacząłem się poważniej nad tym zastanawiać. Nie będę się cofał do czasów usuwania pomników Lenina czy Stalina, bo nie mam prawa tego pamiętać. Warto jednak zauważyć, że już wtedy coś się takiego w narodzie narodziło, że jedni pomniki stawiali, a drudzy by je chętnie powysadzali w powietrze. Zacznę raczej od śmierci Jana Pawła II, który jeszcze za życia apelował żeby nie budować mu pomników. A co zrobili jego rodacy, którzy szczycili się, że słowa Papieża Polaka są dla nich drogowskazem? Nastawiali pomników gdzie się tylko da. Każda mieścina ma swój pomnik papieża, a jak nie pomnik to chociaż jakieś popiersie, tablicę, kawałek kostki, cokolwiek byle było z papieżem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pis. Pokaż wszystkie posty
5/23/2018
5/02/2018
Życie boli #46 - Działanie propagandy
Szanowni Czytelnicy,
większość z Was zapewne doskonale pamięta te arcyciekawe lekcje historii, na których nauczyciele opowiadali Wam o propagandzie działającej w III Rzeszy, Związku Radzieckim czy PRL-u. Do tej pory słowo "propaganda" kojarzy Wam się z działaniami władzy. Trzeba się jednak zastanowić czy żeby posługiwać się propagandą trzeba być u władzy? Odpowiedź na to pytanie jest oczywista i znajdziecie ją sami czytając dalej.
Propaganda z definicji jest celowym działaniem prowadzącym do ukształtowania określonego światopoglądu i zachowań ludzkich przy użyciu manipulacji. Nigdzie w definicji nie jest napisane, że muszą to robić władze. To oczywiste, że one robią to najczęściej, bo też mają najwięcej do ugrania, ale są też inne podmioty, które to stosują, i to w cale nie tak odległe jakby się mogło wydawać. A stosują to dlatego, że we współczesnym świecie siła informacji i dezinformacji jest jeszcze mocniejsza niż kilkanaście lat temu.
większość z Was zapewne doskonale pamięta te arcyciekawe lekcje historii, na których nauczyciele opowiadali Wam o propagandzie działającej w III Rzeszy, Związku Radzieckim czy PRL-u. Do tej pory słowo "propaganda" kojarzy Wam się z działaniami władzy. Trzeba się jednak zastanowić czy żeby posługiwać się propagandą trzeba być u władzy? Odpowiedź na to pytanie jest oczywista i znajdziecie ją sami czytając dalej.
Propaganda z definicji jest celowym działaniem prowadzącym do ukształtowania określonego światopoglądu i zachowań ludzkich przy użyciu manipulacji. Nigdzie w definicji nie jest napisane, że muszą to robić władze. To oczywiste, że one robią to najczęściej, bo też mają najwięcej do ugrania, ale są też inne podmioty, które to stosują, i to w cale nie tak odległe jakby się mogło wydawać. A stosują to dlatego, że we współczesnym świecie siła informacji i dezinformacji jest jeszcze mocniejsza niż kilkanaście lat temu.
Etykiety:
bednarek,
cyrk,
ekologia,
felieton,
hitler,
manipulacja,
news,
pis,
prl,
propaganda,
tvn,
tvp,
zsrr,
zwierzęta
4/18/2018
Życie boli #44 - Debata polityczna
Szanowni Państwo,
w naszym pięknym kraju każdy bardziej normalny trzyma się z daleka od polityki. Jest to karygodnym błędem, ale jak najbardziej zrozumiałym. Powinno się wiedzieć co się dzieje i jak się to dzieje, przynajmniej po to żeby rano nie być zaskoczonym, że sklep zamknięty, czołgi na ulicach czy inne drobne niedogodności pojawią się w naszym życiu. Rozumiem jednak, że nie każdemu chce się oglądać to co wyprawiają nasi politycy i dzisiaj właśnie porozprawiamy o tym dlaczego nie chce się tego oglądać.
Wyobraźmy sobie, że żyjemy w kraju idealnym i włączamy telewizję, w której akurat jest jakaś polityczna rozmowa. Widzimy w niej ludzi, którzy są młodzi i przebojowi, ale przy tym doskonale przygotowani merytorycznie i wykształceni. Widzimy ekspertów w swoich dziedzinach, którzy swoją wiedzą i doświadczeniem imponują w każdej swojej wypowiedzi. Przede wszystkim jednak widzimy w jaki sposób oni ze sobą rozmawiają. Nie ma żadnych kłótni, mimo że nie zgadzają się ze sobą w wielu kwestiach. Dyskutują merytorycznie wymieniając tylko fakty, czasem wtrącą jakąś interpretację, ale popartą doświadczeniem swoim i innych krajów. Takie dysputy prowadzą do konkretnych wniosków, a wnioski do rozwiązań. A jak jest w rzeczywistości?
w naszym pięknym kraju każdy bardziej normalny trzyma się z daleka od polityki. Jest to karygodnym błędem, ale jak najbardziej zrozumiałym. Powinno się wiedzieć co się dzieje i jak się to dzieje, przynajmniej po to żeby rano nie być zaskoczonym, że sklep zamknięty, czołgi na ulicach czy inne drobne niedogodności pojawią się w naszym życiu. Rozumiem jednak, że nie każdemu chce się oglądać to co wyprawiają nasi politycy i dzisiaj właśnie porozprawiamy o tym dlaczego nie chce się tego oglądać.
Wyobraźmy sobie, że żyjemy w kraju idealnym i włączamy telewizję, w której akurat jest jakaś polityczna rozmowa. Widzimy w niej ludzi, którzy są młodzi i przebojowi, ale przy tym doskonale przygotowani merytorycznie i wykształceni. Widzimy ekspertów w swoich dziedzinach, którzy swoją wiedzą i doświadczeniem imponują w każdej swojej wypowiedzi. Przede wszystkim jednak widzimy w jaki sposób oni ze sobą rozmawiają. Nie ma żadnych kłótni, mimo że nie zgadzają się ze sobą w wielu kwestiach. Dyskutują merytorycznie wymieniając tylko fakty, czasem wtrącą jakąś interpretację, ale popartą doświadczeniem swoim i innych krajów. Takie dysputy prowadzą do konkretnych wniosków, a wnioski do rozwiązań. A jak jest w rzeczywistości?
Etykiety:
debata,
hitler,
kawa na ławę,
korwin,
kukiz,
nowoczesna,
pis,
po,
polityka,
polska,
poseł,
premier,
reformy,
rozwój,
sejm,
ustawa
3/14/2018
Życie boli #41 - Zakaz handlu w niedzielę
Szanowni Czytelnicy,
rzadko kiedy zdarza się tak gorący temat jak wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę. Obecnie rządząca partia wprowadziła zmianę w prawie, która wpływa na życie większej ilości ludzi niż się rządzącym może wydawać. Trzeba się jednak zastanowić co ta ustawa zmienia tak naprawdę i o tym dzisiaj postaram się trochę opowiedzieć.
Po naciskach solidarności (mała litera zastosowana celowo żeby odróżnić od Solidarności z czasów PRL) rządzący zdecydowali się wprowadzić zakaz handlu w niedzielę. Tłumaczą się tym, że pracujący w sieciach handlowych, galeriach czy supermarketach też mają prawa do spędzenia niedzieli z rodzinami. No i pewnie, że mają prawo. Jednak takie samo prawo mają też kierowcy autobusów komunikacji miejskiej, piloci samolotów, pracownicy stacji benzynowych, lekarze, pielęgniarki, pracownicy fabryk produkujących w systemie ciągłym, strażacy, policjanci i każdy inny człowiek bez względu na to jaki zawód wykonuje.
rzadko kiedy zdarza się tak gorący temat jak wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę. Obecnie rządząca partia wprowadziła zmianę w prawie, która wpływa na życie większej ilości ludzi niż się rządzącym może wydawać. Trzeba się jednak zastanowić co ta ustawa zmienia tak naprawdę i o tym dzisiaj postaram się trochę opowiedzieć.
Po naciskach solidarności (mała litera zastosowana celowo żeby odróżnić od Solidarności z czasów PRL) rządzący zdecydowali się wprowadzić zakaz handlu w niedzielę. Tłumaczą się tym, że pracujący w sieciach handlowych, galeriach czy supermarketach też mają prawa do spędzenia niedzieli z rodzinami. No i pewnie, że mają prawo. Jednak takie samo prawo mają też kierowcy autobusów komunikacji miejskiej, piloci samolotów, pracownicy stacji benzynowych, lekarze, pielęgniarki, pracownicy fabryk produkujących w systemie ciągłym, strażacy, policjanci i każdy inny człowiek bez względu na to jaki zawód wykonuje.
10/03/2016
Czarny protest - zakaz aborcji czy jej liberalizacja?
Szanowni Czytelnicy,
ja zazwyczaj w internecie nie emanuję swoimi poglądami politycznymi i niechętnie wdaję się w jakieś tego typu dyskusje, ale tym razem uznałem, że trzeba. Jednak tym razem pokuszę się o pokazanie publicznie swojego zdania na ten temat. I zanim ludzie skoczą mi do gardła szczekając, że przecież jestem facetem, więc o aborcji wypowiadać się nie powinienem to powiem, że tak naprawdę to nie o aborcję samą w sobie tutaj chodzi. A po drugie faceci jakiś tam udział w zachodzeniu w ciążę mają, więc morda tam i czytać dalej.
Nie będę się rozpisywał na ten temat, bo wiele słów już zostało powiedzianych i każdy, kto się sprawą choć trochę zainteresował wie jak to się zaczęło i do czego to prowadzi. Rząd chce podlizać się klerowi jeszcze bardziej i zakazać aborcji całkowicie w imię obrony dzieci. Z tym, że aborcja w odpowiednio wczesnym stadium ciąży z zabijaniem dzieci ma tyle samo wspólnego co jedzenie jajek z jedzeniem kurczaka. Drugą sprawą jest sadyzm, który rząd chce prowadzić, a który będzie się opierał na tym, że kobieta będzie musiała wychowywać dziecko swojego gwałciciela, które często będzie do tego gwałciciela podobne. No i wreszcie zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka, które złapie dwa oddechy (albo i to nie) i umrze, bo nie ma organów potrzebnych do życia. Ja wątpię czy pani poseł Pawłowicz czy inni znawcy sumień i biologii z PiSu chcieliby oglądać swoje dziecko w takim stanie. Dodatkowe zakazy badań prenatalnych i konieczność noszenia ciąży mimo groźby ryzyka śmierci matki to już nawet do komentowania się nie nadaje.
Ja nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak bym się czuł, gdyby moja partnerka rodząc niepełnosprawne dziecko umarła. A takich przypadków będzie sporo, jeśli rząd przepchnie tę ustawę. Czego będzie więcej? Więcej będzie dzieci znajdowanych na śmietnikach, "lekarzy" którzy usuwają ciąże w piwnicach, śmierci młodych kobiet, samobójstw i dzieciobójstw. Czego będzie mniej? Wolności!
O to mi właśnie chodzi. Ja akurat jestem za tym żeby państwo nie wtrącało się do mojego życia. Mogą tego zupełnie nie robić i mi to przeszkadzać nie będzie. Jednak wiem, że w tym kraju jest to nie możliwe, więc chciałbym żeby to wtrącanie się było jak najmniejsze. Niestety kazano mi zarejestrować już numer na kartę, bo przecież mogę być terrorystą. Teraz jeszcze będą mi kazać co mam robić z ciążą. Argumentem za tym żeby zakazać aborcji jest to, że dzieci będą masowo ginąć. Ja nie wiem co ci ludzie mają w głowach, ale mózgu to tam raczej się nie znajdzie. Tutaj chodzi o prawo wyboru i nikt, po wprowadzeniu liberalizacji aborcji, nie będzie wyłapywał kobiet z brzuchem i wagonami wiózł ich do lekarzy, którzy jak w manufakturach będą im płody z macic wyrywać. Po prostu kobiety, a właściwie pary, będą miały wybór co zrobić i ten wybór powinien być tylko ich i obciążać tylko ich sumienia.
Podsumowując ten mój wywód uważam, że każdy powinien mieć prawo wyboru czy chce się rozmnażać, czy chce wziąć na siebie ciężar wychowywania dziecka z gwałtu, dziecka chorego czy dziecka, które nie ma najmniejszych szans na dożycie do pierwszej komunii. Każdy powinien mieć wybór, bo, jeśli przyjąć zasady tych, którzy najbardziej życia poczętego (jakby było też niepoczęte...) bronią, każdy będzie sądzony indywidualnie. Państwa nie powinno się wtrącać do życia swoich obywateli i tyle. Czarny protest popieram jak najbardziej, popieram liberalizację aborcji, popieram prawo do eutanazji, a z feministek nadal będę żartował, bo ich akurat nie popieram. Brawo dla kobiet za tę inicjatywę, nie wiem czy cokolwiek to zmieni, ale niech Jarek widzi, że nie będzie miał łatwo.
Co do CETA, którego wprowadzenia ma być rzekomo tuszowane, to ciężko mi w to uwierzyć jak chyba w trzech różnych mediach słyszałem jak poseł Sawicki z PSLu o tym mówił. A jeśli ja, nie słuchający polityków (bo nie chce sobie psuć zdrowia), to słyszałem, to znaczy, że fani polityki na pewno nie zostali tych informacji pozbawieni. Faktem jest też, że rząd nie bardzo chce o CETA rozmawiać, co też Sawicki mówił. Ten jednak temat to dyskusja na zupełnie inny post (który pewnie nie powstanie).
ja zazwyczaj w internecie nie emanuję swoimi poglądami politycznymi i niechętnie wdaję się w jakieś tego typu dyskusje, ale tym razem uznałem, że trzeba. Jednak tym razem pokuszę się o pokazanie publicznie swojego zdania na ten temat. I zanim ludzie skoczą mi do gardła szczekając, że przecież jestem facetem, więc o aborcji wypowiadać się nie powinienem to powiem, że tak naprawdę to nie o aborcję samą w sobie tutaj chodzi. A po drugie faceci jakiś tam udział w zachodzeniu w ciążę mają, więc morda tam i czytać dalej.
Nie będę się rozpisywał na ten temat, bo wiele słów już zostało powiedzianych i każdy, kto się sprawą choć trochę zainteresował wie jak to się zaczęło i do czego to prowadzi. Rząd chce podlizać się klerowi jeszcze bardziej i zakazać aborcji całkowicie w imię obrony dzieci. Z tym, że aborcja w odpowiednio wczesnym stadium ciąży z zabijaniem dzieci ma tyle samo wspólnego co jedzenie jajek z jedzeniem kurczaka. Drugą sprawą jest sadyzm, który rząd chce prowadzić, a który będzie się opierał na tym, że kobieta będzie musiała wychowywać dziecko swojego gwałciciela, które często będzie do tego gwałciciela podobne. No i wreszcie zmuszanie kobiety do urodzenia dziecka, które złapie dwa oddechy (albo i to nie) i umrze, bo nie ma organów potrzebnych do życia. Ja wątpię czy pani poseł Pawłowicz czy inni znawcy sumień i biologii z PiSu chcieliby oglądać swoje dziecko w takim stanie. Dodatkowe zakazy badań prenatalnych i konieczność noszenia ciąży mimo groźby ryzyka śmierci matki to już nawet do komentowania się nie nadaje.
Ja nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak bym się czuł, gdyby moja partnerka rodząc niepełnosprawne dziecko umarła. A takich przypadków będzie sporo, jeśli rząd przepchnie tę ustawę. Czego będzie więcej? Więcej będzie dzieci znajdowanych na śmietnikach, "lekarzy" którzy usuwają ciąże w piwnicach, śmierci młodych kobiet, samobójstw i dzieciobójstw. Czego będzie mniej? Wolności!
O to mi właśnie chodzi. Ja akurat jestem za tym żeby państwo nie wtrącało się do mojego życia. Mogą tego zupełnie nie robić i mi to przeszkadzać nie będzie. Jednak wiem, że w tym kraju jest to nie możliwe, więc chciałbym żeby to wtrącanie się było jak najmniejsze. Niestety kazano mi zarejestrować już numer na kartę, bo przecież mogę być terrorystą. Teraz jeszcze będą mi kazać co mam robić z ciążą. Argumentem za tym żeby zakazać aborcji jest to, że dzieci będą masowo ginąć. Ja nie wiem co ci ludzie mają w głowach, ale mózgu to tam raczej się nie znajdzie. Tutaj chodzi o prawo wyboru i nikt, po wprowadzeniu liberalizacji aborcji, nie będzie wyłapywał kobiet z brzuchem i wagonami wiózł ich do lekarzy, którzy jak w manufakturach będą im płody z macic wyrywać. Po prostu kobiety, a właściwie pary, będą miały wybór co zrobić i ten wybór powinien być tylko ich i obciążać tylko ich sumienia.
Podsumowując ten mój wywód uważam, że każdy powinien mieć prawo wyboru czy chce się rozmnażać, czy chce wziąć na siebie ciężar wychowywania dziecka z gwałtu, dziecka chorego czy dziecka, które nie ma najmniejszych szans na dożycie do pierwszej komunii. Każdy powinien mieć wybór, bo, jeśli przyjąć zasady tych, którzy najbardziej życia poczętego (jakby było też niepoczęte...) bronią, każdy będzie sądzony indywidualnie. Państwa nie powinno się wtrącać do życia swoich obywateli i tyle. Czarny protest popieram jak najbardziej, popieram liberalizację aborcji, popieram prawo do eutanazji, a z feministek nadal będę żartował, bo ich akurat nie popieram. Brawo dla kobiet za tę inicjatywę, nie wiem czy cokolwiek to zmieni, ale niech Jarek widzi, że nie będzie miał łatwo.
Co do CETA, którego wprowadzenia ma być rzekomo tuszowane, to ciężko mi w to uwierzyć jak chyba w trzech różnych mediach słyszałem jak poseł Sawicki z PSLu o tym mówił. A jeśli ja, nie słuchający polityków (bo nie chce sobie psuć zdrowia), to słyszałem, to znaczy, że fani polityki na pewno nie zostali tych informacji pozbawieni. Faktem jest też, że rząd nie bardzo chce o CETA rozmawiać, co też Sawicki mówił. Ten jednak temat to dyskusja na zupełnie inny post (który pewnie nie powstanie).
Kamil Bednarek
3/26/2016
Życie boli #7 - Wielkanoc, chrzest i propaganda
Szanowni Czytelnicy,
dzisiaj miały pojawić się tylko życzenia wielkanocne, tak tradycyjnie, ale wczoraj i dzisiaj widziałem tyle dziwnych rzeczy, że muszę się nimi z Wami podzielić. Jak kogoś to nie interesuje to życzenia ma na końcu.
Zacznę od tego co przydarzyło się dzisiaj, czyli w tak zwaną Wielką Sobotę. W ten dzień przypada mi coroczna wizyta w przybytku zwanym kościołem. Tak, jestem niewierzący i tak idę z tym cholernym koszyczkiem, to nie jest mój wymysł, po prostu robię za kierowcę i staram się unikać konfliktów z mamą. Dzięki tej jednej wizycie mam spokój na resztę roku. Nawet nie słyszę o jakimkolwiek kościele, więc dobry deal. No i podjeżdżam pod kościół, a tam stoiska z zabawkami, balonikami, obwarzankami, watą cukrową i jeszcze mnóstwem innego badziewia. Myślę, sobie, że zaczęło się nieźle, zobaczymy co będzie dalej. Przekraczam drzwi kościoła, staję sobie z tyłu i widzę coś co mnie zszokowało. Jak to w świątyniach bywa na ścianach zawieszone są obrazy stacji drogi krzyżowej, spoko, ale pod tymi obrazkami zawieszone plakaty ze zdjęciami płodów, zarodków i tego typu obiektów, nawołujące do zaniechania in vitro, aborcji, eutanazji, wszystkiego co jest wbrew doktrynie kościoła. Świetna propaganda! Ja wiem, że dzieci proboszcza są poczęte naturalną metodą, ale nawoływać do potępienia tego, że ktoś chce mieć dziecko, a nie może tego zrobić naturalnie, jest mało chrześcijańskie, nie ma absolutnie nic wspólnego z miłosierdziem, które głosił bohater tych świąt, Jezus. W dodatku jeszcze zilustrować to wszystko obrazami płodów? Przecież, do jasnej cholery, do kościoła przychodzą też dzieci. Nie jest to najprzyjemniejszy widok przecież. Wiem, że kler, że katole i współczesna władza lubią sobie taką propagandą zarzucić i gdyby to było w jakiś gazetkach parafialnych, dla tych najbardziej utopionych w wierze, którzy i tak mają klapki na oczach, to bym się nie przejął. Jednak rzucanie tymi hasłami w oczy każdego kto wejdzie do świątyni to już przeginka. Taka propaganda kojarzy mi się z czasami II Wojny Światowej, gdzie III Rzesza i ZSRR obrzucały swoich obywateli tak drastycznymi zdjęciami i plakatami i robili to tak często i tak agresywnie, że ludzie nie mieli czasu się nawet zastanowić czy to prawda, czy mają racje, czy może jednak jest w tym jakiś haczyk. Tutaj widzę dokładnie to samo.
Druga sprawa jaką chciałem poruszyć to obchody 1050 rocznicy chrztu Polski. Oczywiście znam historię i to dosyć dobrze, więc nie o tym będę pisał, nie tego się czepiał. Chodzi mi o same te obchody. Jeśli dobrze pamiętam to na tysiąclecie chrztu wybudowano tysiąc szkół. W 1966 roku obchodzony "Tysiąclecie Państwa Polskiego" z wiadomych przyczyn nie mogło mieć to wiele wspólnego z chrztem, ale chodziło o to samo. Wtedy obchody były naprawdę huczne, a teraz? Oczywiście propagandowe przemówienia Marioprezydenta (połączenie marionetki i prezydenta) oraz Prezesa wszystkich prezesów, okolicznościowy banknot dwudziestozłotowy... Serio? Podobno najważniejsze wydarzenie w historii Polski zasługuje tylko na dwie dychy? Przecież to nawet na lepszą flaszkę nie wystarczy. A właśnie taka flaszka i to nie jedna byłaby potrzebna żeby przebrnąć przez trzeci hit promujący tę uroczystość. Teledysk zespołu Anno Domini do piosenki pod tytułem Chrzest Polski 966. W sumie powinienem tutaj wstawić link żebyście mogli sobie obejrzeć, ale nie jestem sadystą. Jak ktoś ma potrzeby masochistyczne to sobie wyszuka w google. Ja wiem, że te chrześcijańskie rytmy w Polsce to nie gospel z USA, ale to była rzeźnia. Rzeźnia dźwięków, poczucia estetyki, nawet tej w sumie fajnej rocznicy. Jeśli to mnie miało zachęcić do udziału w obchodach to mnie zniechęciło i to ostatecznie. Oglądałem to na trzy razy i myślę, że CIA może spokojnie dorzucić ten hit do swojej listy piosenek do tortur. To tyle na dziś.
Życzę Wam dużo spokoju, słońca, relaksu, żeby rodzina Was nie denerwowała, żebyście się nie przeżarli i nie zanudzili. Wesołego dyngusa i mokrego jajka!
dzisiaj miały pojawić się tylko życzenia wielkanocne, tak tradycyjnie, ale wczoraj i dzisiaj widziałem tyle dziwnych rzeczy, że muszę się nimi z Wami podzielić. Jak kogoś to nie interesuje to życzenia ma na końcu.
Zacznę od tego co przydarzyło się dzisiaj, czyli w tak zwaną Wielką Sobotę. W ten dzień przypada mi coroczna wizyta w przybytku zwanym kościołem. Tak, jestem niewierzący i tak idę z tym cholernym koszyczkiem, to nie jest mój wymysł, po prostu robię za kierowcę i staram się unikać konfliktów z mamą. Dzięki tej jednej wizycie mam spokój na resztę roku. Nawet nie słyszę o jakimkolwiek kościele, więc dobry deal. No i podjeżdżam pod kościół, a tam stoiska z zabawkami, balonikami, obwarzankami, watą cukrową i jeszcze mnóstwem innego badziewia. Myślę, sobie, że zaczęło się nieźle, zobaczymy co będzie dalej. Przekraczam drzwi kościoła, staję sobie z tyłu i widzę coś co mnie zszokowało. Jak to w świątyniach bywa na ścianach zawieszone są obrazy stacji drogi krzyżowej, spoko, ale pod tymi obrazkami zawieszone plakaty ze zdjęciami płodów, zarodków i tego typu obiektów, nawołujące do zaniechania in vitro, aborcji, eutanazji, wszystkiego co jest wbrew doktrynie kościoła. Świetna propaganda! Ja wiem, że dzieci proboszcza są poczęte naturalną metodą, ale nawoływać do potępienia tego, że ktoś chce mieć dziecko, a nie może tego zrobić naturalnie, jest mało chrześcijańskie, nie ma absolutnie nic wspólnego z miłosierdziem, które głosił bohater tych świąt, Jezus. W dodatku jeszcze zilustrować to wszystko obrazami płodów? Przecież, do jasnej cholery, do kościoła przychodzą też dzieci. Nie jest to najprzyjemniejszy widok przecież. Wiem, że kler, że katole i współczesna władza lubią sobie taką propagandą zarzucić i gdyby to było w jakiś gazetkach parafialnych, dla tych najbardziej utopionych w wierze, którzy i tak mają klapki na oczach, to bym się nie przejął. Jednak rzucanie tymi hasłami w oczy każdego kto wejdzie do świątyni to już przeginka. Taka propaganda kojarzy mi się z czasami II Wojny Światowej, gdzie III Rzesza i ZSRR obrzucały swoich obywateli tak drastycznymi zdjęciami i plakatami i robili to tak często i tak agresywnie, że ludzie nie mieli czasu się nawet zastanowić czy to prawda, czy mają racje, czy może jednak jest w tym jakiś haczyk. Tutaj widzę dokładnie to samo.
Druga sprawa jaką chciałem poruszyć to obchody 1050 rocznicy chrztu Polski. Oczywiście znam historię i to dosyć dobrze, więc nie o tym będę pisał, nie tego się czepiał. Chodzi mi o same te obchody. Jeśli dobrze pamiętam to na tysiąclecie chrztu wybudowano tysiąc szkół. W 1966 roku obchodzony "Tysiąclecie Państwa Polskiego" z wiadomych przyczyn nie mogło mieć to wiele wspólnego z chrztem, ale chodziło o to samo. Wtedy obchody były naprawdę huczne, a teraz? Oczywiście propagandowe przemówienia Marioprezydenta (połączenie marionetki i prezydenta) oraz Prezesa wszystkich prezesów, okolicznościowy banknot dwudziestozłotowy... Serio? Podobno najważniejsze wydarzenie w historii Polski zasługuje tylko na dwie dychy? Przecież to nawet na lepszą flaszkę nie wystarczy. A właśnie taka flaszka i to nie jedna byłaby potrzebna żeby przebrnąć przez trzeci hit promujący tę uroczystość. Teledysk zespołu Anno Domini do piosenki pod tytułem Chrzest Polski 966. W sumie powinienem tutaj wstawić link żebyście mogli sobie obejrzeć, ale nie jestem sadystą. Jak ktoś ma potrzeby masochistyczne to sobie wyszuka w google. Ja wiem, że te chrześcijańskie rytmy w Polsce to nie gospel z USA, ale to była rzeźnia. Rzeźnia dźwięków, poczucia estetyki, nawet tej w sumie fajnej rocznicy. Jeśli to mnie miało zachęcić do udziału w obchodach to mnie zniechęciło i to ostatecznie. Oglądałem to na trzy razy i myślę, że CIA może spokojnie dorzucić ten hit do swojej listy piosenek do tortur. To tyle na dziś.
Życzę Wam dużo spokoju, słońca, relaksu, żeby rodzina Was nie denerwowała, żebyście się nie przeżarli i nie zanudzili. Wesołego dyngusa i mokrego jajka!
Kamil Bednarek
Czytajcie "Przywróconego" (Goneta.net/Przywrócony_Zenit)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



