Szanowni Czytelnicy,
większość z Was zapewne doskonale pamięta te arcyciekawe lekcje historii, na których nauczyciele opowiadali Wam o propagandzie działającej w III Rzeszy, Związku Radzieckim czy PRL-u. Do tej pory słowo "propaganda" kojarzy Wam się z działaniami władzy. Trzeba się jednak zastanowić czy żeby posługiwać się propagandą trzeba być u władzy? Odpowiedź na to pytanie jest oczywista i znajdziecie ją sami czytając dalej.
Propaganda z definicji jest celowym działaniem prowadzącym do ukształtowania określonego światopoglądu i zachowań ludzkich przy użyciu manipulacji. Nigdzie w definicji nie jest napisane, że muszą to robić władze. To oczywiste, że one robią to najczęściej, bo też mają najwięcej do ugrania, ale są też inne podmioty, które to stosują, i to w cale nie tak odległe jakby się mogło wydawać. A stosują to dlatego, że we współczesnym świecie siła informacji i dezinformacji jest jeszcze mocniejsza niż kilkanaście lat temu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tvn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tvn. Pokaż wszystkie posty
5/02/2018
4/23/2016
Życie boli #8 - Jak to jest z tymi facetami?
Szanowni Czytelnicy,
wczoraj siedząc w domu z kolanem obłożonym maścią i zimnym okładem skakałem po kanałach telewizyjnych (bo przecież po co pisać magisterkę?) i trafiłem na odcinek tefałenowskiego serialu Szpital. Uwaga! Teraz będą spoilery, jakby ktoś nie widział tego odcinka, a bardzo chciał obejrzeć z pełnymi emocjami to niech nie czyta!
Dziewczyna z chłopakiem byli ofiarami wypadku samochodowego i tenże chłopak stracił pamięć. Wykorzystała to młodsza siostra dziewczyny, która w chłopaku się kochała i wmówiła mu, że to ona jest jego dziewczyną. Porywająca fabuła nie? Ale mniejsza z tym, dziewczyna zapytała siostry czy ta uważa, że faceci to rzeczy, które można sobie pożyczać. No i to zdanie wprawiło w ruch procesy myślowe w moim umyśle, rozpoczęła się gonitwa myśli i TAK! Eureka! Banzaj! Geronimo! (i jeszcze kilka zagranicznych słów)!
Jakby się tak zastanowić nad tym głębiej to ciężko by było znaleźć faceta, który by protestował przed takim traktowaniem. W końcu jeśli obie siostry byłby ładne... Dobra, rozmarzyłem się. Zmierzam do tego, że żaden facet nie miałbym pretensji gdyby kobieta chciała go traktować przedmiotowo. Co przez to rozumiem? Kojarzycie kota w domu? Łazi gdzie chce, robi co chce, a ta go karmi i się z nim bawi. Kot nie musi sprzątać, pomagać w gotowaniu, zmywać, opuszczać deski, zbierać ubrań z podłogi, odpowiadać kiedy ona mówi. No i teraz się zastanówmy czy byłoby źle gdyby facet nie miał żadnych obowiązków, a ona by go karmiła i jeszcze się z nim bawiła (if you know what I mean)? Według mnie faceci byliby przeszczęśliwi! W dodatku co robią koleżanki jak przychodzą do dziewczyny, która takiego kota ma? Zachwycają się i też się chcą z nim bawić! Tak! I wtedy marzenia faceta byłyby spełnione, pewnie wielokrotnie... Dla nas to byłby raj, kiedy byśmy mieli wszystko podane na tacy, a w zamian za to niczego by kobiety od nas nie chciały, bo to że chcą to raczej nas drażni, nawet jak tego nie pokazujemy. A Wy co o tym sądzicie? Tyle na dzisiaj ode mnie!
To oczywiście był tekst humorystyczny, zaznaczę to żeby mi się tu feministki nie zbiegły, bo ten blog nie jest taki duży żeby je pomieścić ;)
wczoraj siedząc w domu z kolanem obłożonym maścią i zimnym okładem skakałem po kanałach telewizyjnych (bo przecież po co pisać magisterkę?) i trafiłem na odcinek tefałenowskiego serialu Szpital. Uwaga! Teraz będą spoilery, jakby ktoś nie widział tego odcinka, a bardzo chciał obejrzeć z pełnymi emocjami to niech nie czyta!
Dziewczyna z chłopakiem byli ofiarami wypadku samochodowego i tenże chłopak stracił pamięć. Wykorzystała to młodsza siostra dziewczyny, która w chłopaku się kochała i wmówiła mu, że to ona jest jego dziewczyną. Porywająca fabuła nie? Ale mniejsza z tym, dziewczyna zapytała siostry czy ta uważa, że faceci to rzeczy, które można sobie pożyczać. No i to zdanie wprawiło w ruch procesy myślowe w moim umyśle, rozpoczęła się gonitwa myśli i TAK! Eureka! Banzaj! Geronimo! (i jeszcze kilka zagranicznych słów)!
Jakby się tak zastanowić nad tym głębiej to ciężko by było znaleźć faceta, który by protestował przed takim traktowaniem. W końcu jeśli obie siostry byłby ładne... Dobra, rozmarzyłem się. Zmierzam do tego, że żaden facet nie miałbym pretensji gdyby kobieta chciała go traktować przedmiotowo. Co przez to rozumiem? Kojarzycie kota w domu? Łazi gdzie chce, robi co chce, a ta go karmi i się z nim bawi. Kot nie musi sprzątać, pomagać w gotowaniu, zmywać, opuszczać deski, zbierać ubrań z podłogi, odpowiadać kiedy ona mówi. No i teraz się zastanówmy czy byłoby źle gdyby facet nie miał żadnych obowiązków, a ona by go karmiła i jeszcze się z nim bawiła (if you know what I mean)? Według mnie faceci byliby przeszczęśliwi! W dodatku co robią koleżanki jak przychodzą do dziewczyny, która takiego kota ma? Zachwycają się i też się chcą z nim bawić! Tak! I wtedy marzenia faceta byłyby spełnione, pewnie wielokrotnie... Dla nas to byłby raj, kiedy byśmy mieli wszystko podane na tacy, a w zamian za to niczego by kobiety od nas nie chciały, bo to że chcą to raczej nas drażni, nawet jak tego nie pokazujemy. A Wy co o tym sądzicie? Tyle na dzisiaj ode mnie!
To oczywiście był tekst humorystyczny, zaznaczę to żeby mi się tu feministki nie zbiegły, bo ten blog nie jest taki duży żeby je pomieścić ;)
Kamil Bednarek
Czytajcie "Przywróconego" (Goneta.net/Przywrócony_Zenit)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
