Szanowni Czytelnicy,
zdarzyło mi się kilka razy natrafić na zarzuty, że jak ktoś jest artystą to nic nie robi, a już na pewno nie wie co to prawdziwa praca. Że jak jest artystą i jeszcze zarabia kasę to nie ma prawa narzekać, mieć jakichś depresji czy innych wymysłów, bo przecież nic nie robi a kasę trzepie. Kiedy zobaczyłem taką opinię kilka razy stwierdziłem, że to jakieś jednostkowe przypadki. Jednak coraz częściej spotykałem coś takiego i postanowiłem się na tą myślą pochylić. Dlatego spróbujmy się razem zastanowić czy artysta, taki zupełny, stuprocentowy artysta, wie co to praca i czy ma na co narzekać.
Po pierwsze trzeba się zastanowić czym jest taki statystyczny artysta. Kiedyś usłyszałem gdzieś zdanie, że na świecie są trzy rodzaje ludzi: kobiety, mężczyźni i artyści. W zasadzie można się z takim stwierdzeniem zgodzić. Nie chodzi tutaj o płeć, po prostu o to, ze każdy (co do zasady) artysta jest trochę odklejony od rzeczywistości, jakby nie był zwykłym człowiekiem. Czy to dobrze? Ma to swoje plusy i minusy. Zdecydowanym plusem jest to, że dzięki temu odklejeniu od rzeczywistości może tworzyć rzeczy, o których normalny człowiek by nie pomyślał. Posiada tez inną wrażliwość, dzięki czemu jego sztuka trafia do ludzi bez podziału na płeć. Mają też, co oczywiste, większą wyobraźnię, kreatywność, ale niestety przez to są też mniej zaradni życiowo i częściej nie radzą sobie z problemami. Wiedza, wyobraźnia i ciągła analiza świata sprawia, że częściej są też podatni na uzależnienia oraz depresje.
