Szanowni Czytelnicy,
zdarzyło mi się kilka razy natrafić na zarzuty, że jak ktoś jest artystą to nic nie robi, a już na pewno nie wie co to prawdziwa praca. Że jak jest artystą i jeszcze zarabia kasę to nie ma prawa narzekać, mieć jakichś depresji czy innych wymysłów, bo przecież nic nie robi a kasę trzepie. Kiedy zobaczyłem taką opinię kilka razy stwierdziłem, że to jakieś jednostkowe przypadki. Jednak coraz częściej spotykałem coś takiego i postanowiłem się na tą myślą pochylić. Dlatego spróbujmy się razem zastanowić czy artysta, taki zupełny, stuprocentowy artysta, wie co to praca i czy ma na co narzekać.
Po pierwsze trzeba się zastanowić czym jest taki statystyczny artysta. Kiedyś usłyszałem gdzieś zdanie, że na świecie są trzy rodzaje ludzi: kobiety, mężczyźni i artyści. W zasadzie można się z takim stwierdzeniem zgodzić. Nie chodzi tutaj o płeć, po prostu o to, ze każdy (co do zasady) artysta jest trochę odklejony od rzeczywistości, jakby nie był zwykłym człowiekiem. Czy to dobrze? Ma to swoje plusy i minusy. Zdecydowanym plusem jest to, że dzięki temu odklejeniu od rzeczywistości może tworzyć rzeczy, o których normalny człowiek by nie pomyślał. Posiada tez inną wrażliwość, dzięki czemu jego sztuka trafia do ludzi bez podziału na płeć. Mają też, co oczywiste, większą wyobraźnię, kreatywność, ale niestety przez to są też mniej zaradni życiowo i częściej nie radzą sobie z problemami. Wiedza, wyobraźnia i ciągła analiza świata sprawia, że częściej są też podatni na uzależnienia oraz depresje.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisarz. Pokaż wszystkie posty
10/11/2017
9/20/2017
Opowiadanie #14 - Las
Szanowni Czytelnicy,
w związku z nowym projektem, za który się zabrałem nie miałem tyle czasu żeby zrobić potrzebny research do felietonu, który mam zamiar Wam teraz zaprezentować. Dlatego przedstawiam Wam pierwszą część opowiadania "Las". Myślę, że to całkiem przyjemna odmiana od felietonów, choć opowiadanie już takie przyjemne nie będzie. Jest ono nieco zainspirowane twórczością Kinga. Następne części kiedyś się pojawią, obiecuję, bo sam chciałbym je dokończyć. Zapraszam do czytania ;)
w związku z nowym projektem, za który się zabrałem nie miałem tyle czasu żeby zrobić potrzebny research do felietonu, który mam zamiar Wam teraz zaprezentować. Dlatego przedstawiam Wam pierwszą część opowiadania "Las". Myślę, że to całkiem przyjemna odmiana od felietonów, choć opowiadanie już takie przyjemne nie będzie. Jest ono nieco zainspirowane twórczością Kinga. Następne części kiedyś się pojawią, obiecuję, bo sam chciałbym je dokończyć. Zapraszam do czytania ;)
Las
- Możesz mi powiedzieć po jaką cholerę jedziemy w tę dzicz?
- zapytał wysoki, chudy i niezwykle blady mężczyzna wpatrując się w okno
samochodu.
- Bo nie napisałeś nic od roku, bo za każdym razem jak siadasz do pisania to kończy się to przesiadywaniem w internecie i oglądaniem głupot, bo jesteś blady jak śmierć i potrzebujesz wyjść na powietrze - odparła mu wyraźnie zdenerwowana bruneta, która zaciskała dłonie na kierownicy.
- Na powietrze mogłem wyjść na balkon, nie musiałaś mnie tutaj ciągnąć - mruknął opuszczając i podnosząc szybę.
- Marcin! - krzyknęła, ale opanowała się po kilku głębszych oddechach. - Jestem twoją agentką, zajmuję się kontaktem z wydawcami, którzy chcą od ciebie nowej powieści. Chcą ją teraz, Marcin, a nie za kolejny rok. Napisałeś jeden bestseller i liczą na to, że twoja kariera się rozwinie, że zarobią na tobie dopóki twoje nazwisko jest gorące. Za jakiś czas nikt już o tobie nie będzie pamiętał. Musimy iść za ciosem.
- Przecież mówię, że napiszę - bąknął grzebiąc w schowku. - Nie musicie mnie poganiać co pół roku. Przecież książki się nie tworzy w tydzień, musi być pomysł, muszą być postaci, musi być fabuła, świat, to wszystko trzeba dopracować. Nie będę strzelał tytułami jak Stephen King.
- Zgadzam się, trzeba to dopracować, ale czy ty w ogóle masz jakikolwiek zarys tego co chcesz napisać?
- Coś bardziej na kształt zarysu…
- Nawet mnie nie denerwuj! - energicznie zmieniła bieg. - Przez cały rok nie zrobiłeś nic?!
- Oj, Sandra - przeciągnął się w fotelu. - Miałem inne rzeczy do roboty.
- Masz wielki talent. Twoja pierwsza książka była najlepiej sprzedającym się tytułem przez cały rok. Wygrałeś masę nagród i mówisz mi, że miałeś inne rzeczy do roboty niż pisać następną żeby iść za ciosem?
- Ale po co iść za ciosem? Ta książka będzie się sprzedawać jeszcze przez lata, porobi się jakieś drugie wydania czy coś i…
- Bo nie napisałeś nic od roku, bo za każdym razem jak siadasz do pisania to kończy się to przesiadywaniem w internecie i oglądaniem głupot, bo jesteś blady jak śmierć i potrzebujesz wyjść na powietrze - odparła mu wyraźnie zdenerwowana bruneta, która zaciskała dłonie na kierownicy.
- Na powietrze mogłem wyjść na balkon, nie musiałaś mnie tutaj ciągnąć - mruknął opuszczając i podnosząc szybę.
- Marcin! - krzyknęła, ale opanowała się po kilku głębszych oddechach. - Jestem twoją agentką, zajmuję się kontaktem z wydawcami, którzy chcą od ciebie nowej powieści. Chcą ją teraz, Marcin, a nie za kolejny rok. Napisałeś jeden bestseller i liczą na to, że twoja kariera się rozwinie, że zarobią na tobie dopóki twoje nazwisko jest gorące. Za jakiś czas nikt już o tobie nie będzie pamiętał. Musimy iść za ciosem.
- Przecież mówię, że napiszę - bąknął grzebiąc w schowku. - Nie musicie mnie poganiać co pół roku. Przecież książki się nie tworzy w tydzień, musi być pomysł, muszą być postaci, musi być fabuła, świat, to wszystko trzeba dopracować. Nie będę strzelał tytułami jak Stephen King.
- Zgadzam się, trzeba to dopracować, ale czy ty w ogóle masz jakikolwiek zarys tego co chcesz napisać?
- Coś bardziej na kształt zarysu…
- Nawet mnie nie denerwuj! - energicznie zmieniła bieg. - Przez cały rok nie zrobiłeś nic?!
- Oj, Sandra - przeciągnął się w fotelu. - Miałem inne rzeczy do roboty.
- Masz wielki talent. Twoja pierwsza książka była najlepiej sprzedającym się tytułem przez cały rok. Wygrałeś masę nagród i mówisz mi, że miałeś inne rzeczy do roboty niż pisać następną żeby iść za ciosem?
- Ale po co iść za ciosem? Ta książka będzie się sprzedawać jeszcze przez lata, porobi się jakieś drugie wydania czy coś i…
10/24/2014
Artyści są dziwni - w oparciu o "Californication"
"Artyści są dziwni"
Najpierw kilka słów wstępu co do tekstu, który zaraz przelecicie wzrokiem. Nadszedł moment, który nigdy miał nie nadejść. Zakładając tę stronę przekonywałem siebie, że to nigdy nie nastąpi, ale jednak muszę się złamać. Nie cieszcie się za wcześnie, nie zamykam strony. Będą natomiast pojawiały się tutaj wpisy bardziej pasujące do słowa „blog”. Miało takich nie być, ale niestety jestem zbyt mało towarzyski żeby bywać na różnych kulturalnych wydarzeniach co tydzień czy dwa żeby Wam je opisać i też nie chcę wstawiać co tydzień nowego opowiadania (nie chcę albo nie mogę, albo mi się nie chce ich pisać - wybierzcie sobie odpowiedź sami). Dlatego też będą się tutaj pojawiały różne dziwne wpisy od takiego jak dzisiaj, do którego zaraz przejdę, po coś w rodzaju recenzji. Oczywiście opowiadania też będą, ale z tym czasami bywają problemy. Będę tworzył te wpisy żebyście mieli co czytać w długie jesienne wieczory (bo oczywiście przeczytaliście już pierwszą część „Przywróconego” i teraz Wam się nudzi, jeśli nie przeczytaliście to na co jeszcze czekacie? goneta.net/Przywrócony). Przejdźmy jednak do dzisiejszego tematu.
Od dawna ludzie polecali mi
serial „Californication”, a zwłaszcza kiedy dowiadywali się, że ja próbuję się
bawić w pisarza. Mówili, że to serial o pisarzu, że będę się dobrze bawił, że
warto obejrzeć. Ja to wszystko wiedziałem, ale nie miałem czasu na taki serial.
W tym tekście będę się do niego odnosił, ale nie będzie to żadna forma
recenzji. Po prostu zauważyłem kilka kwestii, które warto poruszyć i o których
chciałbym napisać, ale jakoś nie było okazji. Potrzebowałem mobilizacji i „Californication”
taką mobilizację mi dało i wyzwoliło te myśli.
Zacznijmy od tego, że każdy
twórca (podejrzewam, że nie tylko pisarz) miewa problemy by wydobyć z siebie
chęć do pracy. Hank Moody (główny bohater) również ma z tym problem. Co prawda
bardzo przerysowany, ale tak właśnie powinno być w serialach tego typu. Wiem
jak to jest kiedy ma się w głowie mnóstwo pomysłów. Niemal widzi się całe
strony tekstu ułożonego tak jak trzeba, a mimo to nie chce się tego zapisać.
Jakaś niewidzialna siła powstrzymuje człowieka przed przelaniem tego na papier.
To może trwać kilka dni, a może i lata, jak w przypadku Moody’ego. Brakuje
jakiegoś impulsu, który by pobudził do pisania. Miałem tak kiedy czekałem aż
moja książka zostanie wydana. To oczekiwanie wybijało mnie z nastroju do
pisania. Nie mogłem, zwyczajnie nie mogłem, ale kiedy już wszystko było
wiadomo, wszystko zaczęło iść ku dobremu momentalnie chwyciłem za pióro. Takie
przestoje są chyba normalne i wydaje mi się, że potrzebne. Kiedy zbyt dużo i
szybko się pisze człowiek zaczyna odczuwać to fizycznie. Bóle głowy, problemy
ze snem, apatia, rozdrażnienie i wiele innych rzeczy potrafi się pojawić gdy za
dużo się tworzy. Trzeba dozować sobie tę przyjemność, zwłaszcza kiedy tak
bardzo wsiąka się w opisywany świat.
Drugą sprawą jest to, że artyści
są dziwni. Nie ma co się sprzeczać. Każdy, kto tworzy jakąś tam sztukę ma coś
nie tak z głową. W jak najbardziej pozytywnym sensie, ale patrząc przez pryzmat
reszty społeczeństwa, jest dziwny. W grę wchodzą najróżniejsze kwestie. Od
nawyków, które nikomu nie przeszkadzają, po nałogi. Hank pije, pali, ćpa i
bzyka wszystko co się rusza. Jest nietowarzyski, uważa, że ludzie są głupi (i ma
rację). Cały problem postrzegania takiego artysty bierze się z tego, że
zwyczajni ludzie nie mają takiej wrażliwości. Czytelnicy moich tekstów nie mogą
uwierzyć w to, że ja to wymyślam zupełnie na trzeźwo (czasem sam w to nie
wierzę). Panuje taki pogląd, że pisarze się wspomagają w tworzeniu. Może tak
jest, nie znam ich zbyt wielu, więc nie jestem w stanie stwierdzić jak to
wygląda w większości. Natomiast wiem, że używki czasami nie mają nakręcać
artysty do tworzenia, a wręcz przeciwnie, mają blokować, nazwijmy to, wizje,
które go nękają. Kiedy cały czas myśli się o fabule, bohaterach, miejscach
akcji, o kolejnych pomysłach, można się chcieć wyłączyć. Niestety używki to
najbliższa i najłatwiejsza droga do tego. Osobiście nie popieram, ale żaden ze
mnie autorytet w tej dziedzinie.
Trzecią sprawą i prawdopodobnie ostatnią
(bo serial zacząłem wczoraj i jeszcze jestem w pierwszym sezonie) będą problemy
z kobietami. To wynika z tego samego, z czego wynikają problemy z częścią
społeczeństwa. Artysta nie traktuje kobiety jak idioty (no przynajmniej nie
każdej), ale rzadko ma szczęście spotkać taką, która wytrzyma jego zachowanie.
Kobiety zazwyczaj lubią spotykać się z ludźmi, a pisarze nie do końca.
Oczywiście czasem dadzą się wyciągnąć gdzieś (zwłaszcza jeśli im na danej
kobiecie zależy), ale istnieje nieduża szansa, że będą się tam dobrze bawić.
Nawet spotkania w gronie innych artystów nie są mile widziane. Ciężko jest też
spotkać kobietę, która wytrzyma dziwne zachowania, nawyki, zmiany nastrojów u
faceta. Przecież od nagłych zmian nastrojów są kobiety, czyż nie? A tymczasem
to pisarz potrafi rano chodzić jak struty, a wieczorem niemal tańczyć i
śpiewać. To pisarz potrafi nie odchodzić od biurka przez kilka godzin i nawet
nie zauważyć, że jego pani gdzieś sobie w tym czasie poszła. Jeśli kobieta lubi
porządek, a pisarz podczas pracy rozrzuca kartki, odstawia gdziekolwiek puste
kubki, gasi pety na poręczy fotela czy robi cokolwiek innego, to dziewczyna
będzie się wściekać i na dłuższą metę to nie będzie miało sensu, bo on nie
zmieni sposobu pracy. To nie jest coś co można zmienić. Każdy artysta musi mieć
odpowiednie warunki żeby cokolwiek mu się udało, bez nich nie da rady stworzyć
nic. I ostatnia kwestia, czyli to, że artysta czasem jest jak dziecko. Potrafi
się zgubić idąc na randkę, potrafi zapomnieć, że trzeba poprosić kelnera o
rachunek, potrafi ochlapać kobietę wodą z parasola, próbując osłonić ją przed
deszczem. To też może przeszkadzać, ale mogę napisać jedno, ale bardzo ważne
zdanie. Jeśli mu zależy na dziewczynie to będzie się starał i zrobi wszystko
(czasem może trochę nieudolnie, dziwnie, inaczej niż powinien, inaczej niż inni)
żeby ona była szczęśliwa. Beż wahania zrobi wszystko czego ona będzie chciała
(no może nie w dniach, w których ma wenę twórczą). Będzie doceniał to, że ona z
nim jest, że wytrzymuje te jego fanaberie, że wspiera, że nie przeszkadza, że
wie kiedy nic nie mówić, a kiedy mówić bardzo dużo, że nie namawia go do
rozmów, jeśli nie ma na to ochoty, że pozwala mu znikać na godziny w
przepastnym świecie własnej wyobraźni. On to wszystko doceni i odpłaci danej
kobiecie najlepiej jak tylko będzie umiał.
Przykład Hanka Moody’ego nie jest
być może najlepszy, ale dlatego, że jest przerysowany. Jeśli jesteście fanami
literatury czy sztuki w ogóle to przyjrzyjcie się pracom artystów. Poczytajcie
ich książki, obejrzyjcie obrazy, przeczytajcie wiersze i pomyślcie, że to co
widzicie i wiele, wiele więcej siedzi cały czas w ich głowach i muszą sobie z tym
radzić żeby nie zwariować. Dlatego nie miejcie im za złe jeśli czasem zrobią
coś dziwnego, coś nie tak. Choć sam nie uważam się za pisarza (ludzie dla mnie
ważni mówią mi, że nim jestem, ale jakoś nie mogę się przemóc), to myślę, że
wiele dziwnych zachowań Hanka Moody’ego i innych artystów można bez problemu
znaleźć i u mnie. Nie wiem czy to powód do niepokoju, ale dzięki temu mogliście
przeczytać ten tekst i wszystko inne, co stworzyłem.
Pozdrawiam,
Kamil Bednarek
Kamil Bednarek
Czytajcie
„Przywróconego”!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


