Szanowni Czytelnicy,
jak pewnie zauważyliście, w ostatnim czasie wiele się działo jeśli chodzi o techniczną stronę mojej internetowej działalności twórczej. Pytaliście kiedy zmienię wygląd strony, a ja nie potrafiłem podać konkretnej daty. Sam też już miałem dosyć tych zielonych płomieni, więc któregoś pięknego dnia usiadłem i zacząłem to wszystko przygotowywać. W tym niedługim wpisie przybliżę Wam jak to wszystko powstało i, co ważniejsze, jak to będzie teraz działać. Czytajcie zatem uważnie, bo wiele nowin przed Wami.
Pierwszą zmianą jest wygląd strony. Powstał on we współpracy z serwisem Wioska Szablonów, do którego link, w postaci obrazka, macie na dole strony. Pracuję jeszcze nad tym żeby na blogu pojawiły się reklamy, ale proszę się nie krzywić! Będą to całkowicie nieinwazyjne reklamy znajdujące się pod postami, ewentualnie gdzieś z boku, które zupełnie w czytaniu Wam przeszkadzać nie będą. Właśnie dlatego to jeszcze nie zostało zrobione, bo chcę żeby pod żadnym pozorem reklamy nie wpłynęły negatywnie na komfort czytania. Jeśli natomiast coś Was w takiej reklamie zainteresuje i chcielibyście sobie kliknąć i sprawdzić co to dokładnie jest to również proszę się nie bać, wszystkie reklamy będą sprawdzone i zaakceptowane przeze mnie, więc nic złego to kliknięcie Wam nie zrobi.
5/31/2017
5/15/2017
Życie boli #12 - Palacze mają lepiej
Szanowni Czytelnicy,
jak pewnie zauważyliście po tytule tego wpisu dzisiaj będzie o palaczach. Pozwoliłem sobie postawić śmiałą tezę, że osoby palące papierosy mają w życiu lepiej. Sam nie palę i nie zamierzam, z względu na wrodzony masochizm i dlatego zauważyłem, że ta teza może być niebywale trafna.
Zacznijmy od tego, że palacze się mniej stresują. Rozmawiałem z kilkoma i dowiedziałem się, że palenie papierosów wpływa na wewnętrzny spokój. Poprzez to, że w czasie przysłowiowego puszczania dymka mogą zająć czymś ręce, a głębokie wdechy i wydechy pozwalają się uspokoić. Ponadto w czasie palenia można sobie popatrzeć na świat i przede wszystkim mają te kilka minut zupełnie dla siebie, bo przecież nikt nie będzie chciał stać obok nich i zakłócać im relaksu swoją osobą.
jak pewnie zauważyliście po tytule tego wpisu dzisiaj będzie o palaczach. Pozwoliłem sobie postawić śmiałą tezę, że osoby palące papierosy mają w życiu lepiej. Sam nie palę i nie zamierzam, z względu na wrodzony masochizm i dlatego zauważyłem, że ta teza może być niebywale trafna.
Zacznijmy od tego, że palacze się mniej stresują. Rozmawiałem z kilkoma i dowiedziałem się, że palenie papierosów wpływa na wewnętrzny spokój. Poprzez to, że w czasie przysłowiowego puszczania dymka mogą zająć czymś ręce, a głębokie wdechy i wydechy pozwalają się uspokoić. Ponadto w czasie palenia można sobie popatrzeć na świat i przede wszystkim mają te kilka minut zupełnie dla siebie, bo przecież nikt nie będzie chciał stać obok nich i zakłócać im relaksu swoją osobą.
4/09/2017
Opowiadanie #12 - Amator cz. 4
Szanowni Czytelnicy,
mam nadzieję, że czekaliście na kolejną odsłonę "Amatora". Napisanie jej zajęło mi, zresztą jak zawsze, więcej czasu niż zakładałem, ale już jest i już możecie ją przeczytać. Czy to będzie zakończenie historii? Przekonacie się po lekturze, dlatego bez zbędnego pitolenia zapraszam Was do czytania ;)
Linki do poprzednich części:
Amator cz.1
Amator cz.2
Amator cz.3
mam nadzieję, że czekaliście na kolejną odsłonę "Amatora". Napisanie jej zajęło mi, zresztą jak zawsze, więcej czasu niż zakładałem, ale już jest i już możecie ją przeczytać. Czy to będzie zakończenie historii? Przekonacie się po lekturze, dlatego bez zbędnego pitolenia zapraszam Was do czytania ;)
Linki do poprzednich części:
Amator cz.1
Amator cz.2
Amator cz.3
Amator
Podróż
…Znaleźliśmy go ze skrzypcami… Ktoś
go zastrzelił… Nie był sam? Czekaj… Chyba żyje… Niemożliwe, dostał w głowę i ma
też trzy rany w ciele… Dajcie lekarza! Szybko…
- Jak to się stało? - zapytałem.
- Jak stało się to, że Cię wykiwała czy jak stało się to, że przeżyłeś? - opowiedział mi Sherlock Holmes.
- Jak to się stało, że rozmawiam z Sherlockiem Holmesem?
- Nie spodziewałem się, że człowiek, którego idolem jestem może mieć aż takie problemy z dedukcją - odparł zrezygnowany. - Zastanów się nad tym samodzielnie.
- Wysadziliśmy sufit, ona zgarnęła te dokumenty, potem do mnie strzeliła…
- Ile razy? - przerwał mi Sherlock.
- Cztery, w tym raz w głowę… Ostatnie co pamiętam to oddalające się kroki i dziura w suficie.
- A teraz siedzimy sobie razem w tym parku i rozmawiamy. Ty, podobno detektyw, i ja, fikcyjna postać. Zastanów się - podniósł się z ławki i odszedł kawałek.
Miał na sobie ten charakterystyczny długi płaszcz i dziwny kapelusz. Był wysoki i chudy, miał pociągłą twarz i przenikliwe spojrzenie. Wyjął fajkę z kieszeni płaszcza i zaczął ją palić. Patrzył na mnie z czymś na kształt niechęci, jakby gardził tym, że nie potrafię dostrzec prostych rzeczy. Rozejrzałem się wokół. Była ładna pogoda, świeciło słońce, ale temperatura nie była zbyt wysoka. Park był zadbany, siedzieliśmy na ławce przy ścieżce wysypanej drobnymi kamykami. Otaczała nas zielona trawa i wysokie drzewa pokryte liśćmi i kwiatami. Śpiew ptaków nie milkł nawet na chwilę. Przyjrzałem się swoim dłoniom. Wyglądały całkiem normalnie, tak jak je zapamiętałem, jednak…
- Jak stało się to, że Cię wykiwała czy jak stało się to, że przeżyłeś? - opowiedział mi Sherlock Holmes.
- Jak to się stało, że rozmawiam z Sherlockiem Holmesem?
- Nie spodziewałem się, że człowiek, którego idolem jestem może mieć aż takie problemy z dedukcją - odparł zrezygnowany. - Zastanów się nad tym samodzielnie.
- Wysadziliśmy sufit, ona zgarnęła te dokumenty, potem do mnie strzeliła…
- Ile razy? - przerwał mi Sherlock.
- Cztery, w tym raz w głowę… Ostatnie co pamiętam to oddalające się kroki i dziura w suficie.
- A teraz siedzimy sobie razem w tym parku i rozmawiamy. Ty, podobno detektyw, i ja, fikcyjna postać. Zastanów się - podniósł się z ławki i odszedł kawałek.
Miał na sobie ten charakterystyczny długi płaszcz i dziwny kapelusz. Był wysoki i chudy, miał pociągłą twarz i przenikliwe spojrzenie. Wyjął fajkę z kieszeni płaszcza i zaczął ją palić. Patrzył na mnie z czymś na kształt niechęci, jakby gardził tym, że nie potrafię dostrzec prostych rzeczy. Rozejrzałem się wokół. Była ładna pogoda, świeciło słońce, ale temperatura nie była zbyt wysoka. Park był zadbany, siedzieliśmy na ławce przy ścieżce wysypanej drobnymi kamykami. Otaczała nas zielona trawa i wysokie drzewa pokryte liśćmi i kwiatami. Śpiew ptaków nie milkł nawet na chwilę. Przyjrzałem się swoim dłoniom. Wyglądały całkiem normalnie, tak jak je zapamiętałem, jednak…
3/14/2017
Jednolita cena książki - tak czy nie?
Szanowni Czytelnicy,
w ostatnim czasie rozgorzała dyskusja na temat projektu ustawy o jednolitej cenie książki. Z racji tego, że jestem zainteresowany cenami książek i tym jak będzie wyglądała ich sprzedaż zarówno ze strony czytelnika jak i autora postanowiłem przyjrzeć się temu zagadnieniu bliżej. Zachęcam was do przeanalizowania tekstów, które są już dostępne w internecie, samego projektu ustawy oraz moje punktu widzenia i wyciągnięcia własnych wniosków. Co prawda wielkiego wpływu na to czy ta ustawa wejdzie w życie czy nie mieć nie będziemy, ale może zapoznanie się z tematem pozwoli uniknąć stresów? Zapraszam do lektury.
Propozycję projektu ustawy o jednolitej cenie książki przedstawiła ministerstwu kultury i dziedzictwa narodowego Polska Izba Książki. We wstępie tego projektu ujęto potrzebę ochrony książek i księgarstwa, wsparcie księgarń, rozwój czytelnictwa, wpieranie twórczości ambitnej oraz stworzenie ram funkcjonowania krajowego rynku książki i tak dalej (więcej możecie przeczytać w projekcie ustawy, do którego link na samym dole). Cele ambitne, ale czy uda się je zrealizować przy pomocy takiej ustawy to już inna kwestia, nad którą przyjdzie zastanowić się później.
W ustawie tej projektodawca, w słowniczku ustawowym, wyjaśnia co rozumie poprzez jednolitą cenę książki. Otóż jest to cena książki ustalona przez wydawcę lub importera, obowiązująca przy sprzedaży książki nabywcy końcowemu, obejmująca stawkę podatku od towarów i usług stosowaną do książek. Nabywca końcowy to klient indywidualny, który kupuje książkę nie po to by ją dalej sprzedać, a sprzedawca końcowy to księgarnia czy inny podmiot handlujący książkami. Jeśli chodzi o definicję ceny jednolitej wyraźnie widać, że projektodawcy nie mieli zamiaru pozwalać kształtować jej dowolnie księgarniom. Wpływ na nią będą mieli wyłącznie wydawcy, ewentualnie importerzy.
w ostatnim czasie rozgorzała dyskusja na temat projektu ustawy o jednolitej cenie książki. Z racji tego, że jestem zainteresowany cenami książek i tym jak będzie wyglądała ich sprzedaż zarówno ze strony czytelnika jak i autora postanowiłem przyjrzeć się temu zagadnieniu bliżej. Zachęcam was do przeanalizowania tekstów, które są już dostępne w internecie, samego projektu ustawy oraz moje punktu widzenia i wyciągnięcia własnych wniosków. Co prawda wielkiego wpływu na to czy ta ustawa wejdzie w życie czy nie mieć nie będziemy, ale może zapoznanie się z tematem pozwoli uniknąć stresów? Zapraszam do lektury.
Propozycję projektu ustawy o jednolitej cenie książki przedstawiła ministerstwu kultury i dziedzictwa narodowego Polska Izba Książki. We wstępie tego projektu ujęto potrzebę ochrony książek i księgarstwa, wsparcie księgarń, rozwój czytelnictwa, wpieranie twórczości ambitnej oraz stworzenie ram funkcjonowania krajowego rynku książki i tak dalej (więcej możecie przeczytać w projekcie ustawy, do którego link na samym dole). Cele ambitne, ale czy uda się je zrealizować przy pomocy takiej ustawy to już inna kwestia, nad którą przyjdzie zastanowić się później.
W ustawie tej projektodawca, w słowniczku ustawowym, wyjaśnia co rozumie poprzez jednolitą cenę książki. Otóż jest to cena książki ustalona przez wydawcę lub importera, obowiązująca przy sprzedaży książki nabywcy końcowemu, obejmująca stawkę podatku od towarów i usług stosowaną do książek. Nabywca końcowy to klient indywidualny, który kupuje książkę nie po to by ją dalej sprzedać, a sprzedawca końcowy to księgarnia czy inny podmiot handlujący książkami. Jeśli chodzi o definicję ceny jednolitej wyraźnie widać, że projektodawcy nie mieli zamiaru pozwalać kształtować jej dowolnie księgarniom. Wpływ na nią będą mieli wyłącznie wydawcy, ewentualnie importerzy.
2/10/2017
Opowiadanie #12 - Amator cz. 3
Szanowni Czytelnicy,
wiem, że dawno nie było kontynuacji historii detektywa Olafa i bardzo żałuję, ale obiecuję, że się poprawię. W ramach rekompensaty za taką przerwę dostajecie naprawdę długą opowieść, z zaskakującym zwrotem akcji w samej końcówce. Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni i wyrazicie to w jakiś symboliczny sposób, na przykład zostawiając komentarz, like'a czy udostępniając ten post. Zapraszam serdecznie do lektury!
Linki do poprzednich części:
Amator cz.1
Amator cz.2
wiem, że dawno nie było kontynuacji historii detektywa Olafa i bardzo żałuję, ale obiecuję, że się poprawię. W ramach rekompensaty za taką przerwę dostajecie naprawdę długą opowieść, z zaskakującym zwrotem akcji w samej końcówce. Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni i wyrazicie to w jakiś symboliczny sposób, na przykład zostawiając komentarz, like'a czy udostępniając ten post. Zapraszam serdecznie do lektury!
Linki do poprzednich części:
Amator cz.1
Amator cz.2
Amator
Trofeum
Do biura wróciłem dopiero po dwóch
dniach. Zrobiłem sobie dzień laby i wykorzystałem go na zakupy. Kupiłem wielkie
biurko, w którym umieścili nawet wzmacnianą szufladę zamykaną na klucz. Teraz
już miałem tajny schowek, w którym mogłem sobie schować broń czy jakieś inne
rzeczy, które nie powinny wpaść w ręce innych ludzi. Tak jak prawdziwy
detektyw. Do biurka dokupiłem nowy fotel. Nie był to co prawda jakiś wielki i
skórzany mebel, który mógłby stanąć za dębowym biurkiem, ale też ani biurko nie
było dębowe, ani w moim małym gabinecie nie było miejsca na takie giganty.
Zatem wybrałem sobie nieduży, ale bardzo wygodny fotel dla graczy
komputerowych. Był czarno-szary, więc kolorystyką w oczy nie kłuł. Przedłużyłem
umowę najmu mojego gabinetu. Właściciel dobitnie pokazał mi, że odsyłanie go z
kwitkiem w dniu rozmowy z Martą było błędem i podniósł mi czynsz. Na szczęście
teraz nie musiałem już się tym przejmować. No, przynajmniej przez kilka
miesięcy, jeśli by się nie pojawiła żadna robota. Wierzyłem, że Marta mnie nie
oszukała i będę prowadził śledztwo za śledztwem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

