Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

swieta

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawa. Pokaż wszystkie posty

8/08/2018

Opowiadanie #12 - Amator cz. 6

Szanowni Czytelnicy,
po straszliwie długim czasie oczekiwania detektyw bez doświadczenia wraca do pracy. W tym opowiadaniu będziecie mogli przeczytać o tym, co są w stanie zrobić niektórzy ludzie żeby zdobyć uznanie, oraz jak łatwo można wprowadzić w błąd organy ścigania. Nie zabraknie również akcentów, mam nadzieję, humorystycznych.

Linki do poprzednich części:
Amator cz.1
Amator cz.2
Amator cz.3
Amator cz.4
Amator cz.5

Stalker

Walczak był tak przestraszony, że nie mogłem czekać. Nie znałem tego młodego policjanta prawie wcale, ale to on mógł być dla mnie szansą kontrolowania działań miejscowej policji. Miałem zapewnienia, że będą mnie informować w sprawie napadu na Hotel i w sprawie Marty, ale wiedziałem jak to będzie wyglądać. Mówiliby mi tylko tyle, ile by chcieli, a z Walczakiem jako przyjacielem mogłem dowiedzieć się dużo więcej. Wrzuciłem więc akta sprawy Marty, które dostałem z policji, do szafki, zamknąłem biuro i pojechałem na miejsce. Młody śledczy mieszkał w niewielkiej kawalerce na Retkini. Kiedy zapukałem do drzwi otworzył mi roztrzęsiony, a zaraz za nim pojawił się szczeniak, którego znalazł pod moim biurem.
- Jak to dobrze, że tak szybko pan przyjechał - powiedział drżącym głosem.
- Co się stało, młody? W ciąży jesteś?
- Nnie, dzwonił naczelnik i mam pierwszą sprawę o zabójstwo, bo… bo reszta ma weekend, a to podobno nic skomplikowanego, więc mam się zająć…
- No to w czym problem? Powinieneś się cieszyć, że wreszcie dostajesz poważne zadanie, a nie robienie za kuriera.
- Nno tak, ale… ja nigdy nie widziałem trupa i… nie wiem co się robi na miejscu zbrodni… znaczy wiem, ale teoretycznie i…
- I mam jechać tam z tobą i ci pomóc. W porządku, żaden problem.
- Naprawdę? - oczy mu błysnęły.
- Jasne, pakuj się do auta i jedziemy.

4/09/2017

Opowiadanie #12 - Amator cz. 4

Szanowni Czytelnicy,

mam nadzieję, że czekaliście na kolejną odsłonę "Amatora". Napisanie jej zajęło mi, zresztą jak zawsze, więcej czasu niż zakładałem, ale już jest i już możecie ją przeczytać. Czy to będzie zakończenie historii? Przekonacie się po lekturze, dlatego bez zbędnego pitolenia zapraszam Was do czytania ;)

Linki do poprzednich części:
Amator cz.1
Amator cz.2
Amator cz.3

Amator

Podróż


…Znaleźliśmy go ze skrzypcami… Ktoś go zastrzelił… Nie był sam? Czekaj… Chyba żyje… Niemożliwe, dostał w głowę i ma też trzy rany w ciele… Dajcie lekarza! Szybko…

- Jak to się stało? - zapytałem.
- Jak stało się to, że Cię wykiwała czy jak stało się to, że przeżyłeś? - opowiedział mi Sherlock Holmes.
- Jak to się stało, że rozmawiam z Sherlockiem Holmesem?
- Nie spodziewałem się, że człowiek, którego idolem jestem może mieć aż takie problemy z dedukcją - odparł zrezygnowany. - Zastanów się nad tym samodzielnie.
- Wysadziliśmy sufit, ona zgarnęła te dokumenty, potem do mnie strzeliła…
- Ile razy? - przerwał mi Sherlock.
- Cztery, w tym raz w głowę… Ostatnie co pamiętam to oddalające się kroki i dziura w suficie.
- A teraz siedzimy sobie razem w tym parku i rozmawiamy. Ty, podobno detektyw, i ja, fikcyjna postać. Zastanów się - podniósł się z ławki i odszedł kawałek.
Miał na sobie ten charakterystyczny długi płaszcz i dziwny kapelusz. Był wysoki i chudy, miał pociągłą twarz i przenikliwe spojrzenie. Wyjął fajkę z kieszeni płaszcza i zaczął ją palić. Patrzył na mnie z czymś na kształt niechęci, jakby gardził tym, że nie potrafię dostrzec prostych rzeczy. Rozejrzałem się wokół. Była ładna pogoda, świeciło słońce, ale temperatura nie była zbyt wysoka. Park był zadbany, siedzieliśmy na ławce przy ścieżce wysypanej drobnymi kamykami. Otaczała nas zielona trawa i wysokie drzewa pokryte liśćmi i kwiatami. Śpiew ptaków nie milkł nawet na chwilę. Przyjrzałem się swoim dłoniom. Wyglądały całkiem normalnie, tak jak je zapamiętałem, jednak…