Szanowni Czytelnicy,
z tym, że żyjemy w czasach skoku technologicznego w zasadzie nie ma co dyskutować. Co chwila jesteśmy bombardowani informacjami o nowych odkryciach technologicznych. Dzięki temu, że jest tego tak dużo technologia, nawet ta najbardziej nowoczesna, stała się dużo łatwiej dostępna. Teraz każdy z nas ma w domu, a najpewniej w kieszeni, komputer mocniejszy niż ten, który był potrzebny do wylądowania na księżycu.
Dostępność technologii daje też jeden skutek, skutek o którym będzie cały ten tekst. Chodzi oczywiście o to, że jeśli dorośli mają coraz więcej technologii wokół siebie i generalnie coraz więcej technologii nas otacza to także dzieci wyrastają w takim środowisku. Zgodnie z teorią ewolucji, która oznacza, że organizm dostosowuje się do warunków w jakich żyje (więcej o tym tutaj: Życie boli#13 - Co z tą ewolucją?) oraz tym co wszyscy doskonale wiemy, czyli że dzieciaki chłoną wszystko jak gąbka wodę, można stwierdzić, że rośnie nam pokolenie zupełnie elektroniczne.
12/06/2017
11/29/2017
Życie boli #32 - Wszystkiego w życiu należy spróbować?
Szanowni Czytelnicy,
jestem przekonany, że maksymę "wszystkiego w życiu należy spróbować" słyszał każdy z Was. Myślę też, że wielu z Was wypowiedziało ją osobiście. Postanowiłem się zatem zastanowić skąd taka maksyma się wzięła i co przeciętni ludzie rozumieją pod pojęciem "wszystko" w tym zdaniu. Temat może wydawać się błahy, ale (jak już zapewne wiedzą Ci, którzy czytają mnie częściej) w mojej wyobraźni nie ma błahych tematów i każdy z nich mogę rozwinąć w stronę, której nikt się nie spodziewa.
Można się spierać czy człowiek żyje tylko raz czy może istnieje reinkarnacja, ale trzeba się z godzić z tym, że ile by razy nie żył to raczej nie pamięta tego co robił poprzednio. Dlatego też i dlatego, że życie nie jest za długie (a przynajmniej czas, w którym rzeczywiście możemy z tego życia korzystać bez obaw) ludzie mają naturalny pęd do odkrywania świata, są po prostu ciekawi tego co wyniknie z danej sytuacji, co się stanie jeśli postąpią tak i jak się będą czuli jeśli zrobią co innego. Zresztą dzięki takiej wrodzonej ciekawości, w którą zaopatrzony jest nasz gatunek możemy cieszyć się rozwojem technologii i nauki. Nawet podstawowe, już teraz, rzeczy musiały zostać zapoczątkowane przez takie nadmiernie ciekawskie osobniki. W końcu ktoś pierwszy musiał wsadzić łapę do ognia i przekonać się, że się można oparzyć. Ktoś musiał zjeść trujące rzeczy żebyśmy teraz wiedzieli, że są trujące. Wreszcie ktoś musiał śledzić niedźwiedzia, który wyjada miód z ula, a potem zrobić to własnoręcznie i zostać pożądlonym. Już wtedy, naszym dalekim przodkom przyświecała nasza tytułowa maksyma.
jestem przekonany, że maksymę "wszystkiego w życiu należy spróbować" słyszał każdy z Was. Myślę też, że wielu z Was wypowiedziało ją osobiście. Postanowiłem się zatem zastanowić skąd taka maksyma się wzięła i co przeciętni ludzie rozumieją pod pojęciem "wszystko" w tym zdaniu. Temat może wydawać się błahy, ale (jak już zapewne wiedzą Ci, którzy czytają mnie częściej) w mojej wyobraźni nie ma błahych tematów i każdy z nich mogę rozwinąć w stronę, której nikt się nie spodziewa.
Można się spierać czy człowiek żyje tylko raz czy może istnieje reinkarnacja, ale trzeba się z godzić z tym, że ile by razy nie żył to raczej nie pamięta tego co robił poprzednio. Dlatego też i dlatego, że życie nie jest za długie (a przynajmniej czas, w którym rzeczywiście możemy z tego życia korzystać bez obaw) ludzie mają naturalny pęd do odkrywania świata, są po prostu ciekawi tego co wyniknie z danej sytuacji, co się stanie jeśli postąpią tak i jak się będą czuli jeśli zrobią co innego. Zresztą dzięki takiej wrodzonej ciekawości, w którą zaopatrzony jest nasz gatunek możemy cieszyć się rozwojem technologii i nauki. Nawet podstawowe, już teraz, rzeczy musiały zostać zapoczątkowane przez takie nadmiernie ciekawskie osobniki. W końcu ktoś pierwszy musiał wsadzić łapę do ognia i przekonać się, że się można oparzyć. Ktoś musiał zjeść trujące rzeczy żebyśmy teraz wiedzieli, że są trujące. Wreszcie ktoś musiał śledzić niedźwiedzia, który wyjada miód z ula, a potem zrobić to własnoręcznie i zostać pożądlonym. Już wtedy, naszym dalekim przodkom przyświecała nasza tytułowa maksyma.
11/22/2017
Życie boli #31 - Męskie zakupy
Szanowni Czytelnicy,
w życiu każdego mężczyzny przychodzi taki moment, w którym ulubione skarpetki przecierają się na pięcie, w którym jeansy podarły się przy przeskakiwaniu przez płot, albo wszystkie koszule nagle stały się przyciasne. Nie jest to łatwy moment i niewielu z tego wychodzi bez szwanku, ale niestety, w takiej sytuacji trzeba się wybrać do sklepu na zakupy. Pewnie większość z Was kojarzy obraz mężczyzny na zakupach jako tego siedzącego lub stojącego przed wejściem do sklepu i czekającego na swoją panią, ale nie tym razem. W momencie, w którym trzeba coś kupić dla faceta pani nie pozwala siedzieć na wygodnej ławeczce przed sklepem, ale wciąga go ze sobą i wtedy zaczynają się katusze.
Największy problem jest zawsze z ubraniami, bo jak chcemy sobie kupić grę czy płytę z muzyką czy coś do auta to możemy wybierać godzinami i nic złego się nam nie stanie. Natomiast jeśli trzeba kupić jakiś ciuch, to już na samą myśl trafia człowieka szlag. No bo przecież trzeba się wybrać do sklepu, a gdzie jest dużo sklepów, w których jest jeszcze więcej ubrań żeby było w czym wybierać? No w centrum handlowym, a do takiego centrum trzeba jakoś dojechać, potem znaleźć miejsce do parkowania, a potem łazić po nim w poszukiwaniu sklepu, w którym ostatnio (sześć lat temu) kupiliśmy fajne jeansy. Oczywiście w międzyczasie ona upatrzy dla siebie kilka cudownych rzeczy, które koniecznie musi obejrzeć, przymierzyć i nie daj boże kupić.
w życiu każdego mężczyzny przychodzi taki moment, w którym ulubione skarpetki przecierają się na pięcie, w którym jeansy podarły się przy przeskakiwaniu przez płot, albo wszystkie koszule nagle stały się przyciasne. Nie jest to łatwy moment i niewielu z tego wychodzi bez szwanku, ale niestety, w takiej sytuacji trzeba się wybrać do sklepu na zakupy. Pewnie większość z Was kojarzy obraz mężczyzny na zakupach jako tego siedzącego lub stojącego przed wejściem do sklepu i czekającego na swoją panią, ale nie tym razem. W momencie, w którym trzeba coś kupić dla faceta pani nie pozwala siedzieć na wygodnej ławeczce przed sklepem, ale wciąga go ze sobą i wtedy zaczynają się katusze.
Największy problem jest zawsze z ubraniami, bo jak chcemy sobie kupić grę czy płytę z muzyką czy coś do auta to możemy wybierać godzinami i nic złego się nam nie stanie. Natomiast jeśli trzeba kupić jakiś ciuch, to już na samą myśl trafia człowieka szlag. No bo przecież trzeba się wybrać do sklepu, a gdzie jest dużo sklepów, w których jest jeszcze więcej ubrań żeby było w czym wybierać? No w centrum handlowym, a do takiego centrum trzeba jakoś dojechać, potem znaleźć miejsce do parkowania, a potem łazić po nim w poszukiwaniu sklepu, w którym ostatnio (sześć lat temu) kupiliśmy fajne jeansy. Oczywiście w międzyczasie ona upatrzy dla siebie kilka cudownych rzeczy, które koniecznie musi obejrzeć, przymierzyć i nie daj boże kupić.
11/15/2017
Życie boli #30 - Poczta Polska
Szanowni Czytelnicy,
jest w naszym kraju pewna instytucja, która ma olbrzymie tradycje i jest jedną z bardziej potrzebnych instytucji, ale ostatnio trochę się pogubiła. Chodzi oczywiście o Pocztę Polską. Jestem w stanie założyć, że każdy z nas miał kiedyś kontakt z Pocztą Polską. Nie wiem jednak czy w związku z postępującą cyfryzacją i ekspansją kurierów i paczkomatów byliście w budynku poczty w ostatnim czasie. Tam pozmieniało się na tyle, że gdyby nie logo to moglibyście się nie zorientować gdzie się znajdujecie. W tym tekście przedstawię Wam to zjawisko dokładnie, ale postaram się również zastanowić nad jego przyczynami.
Większość swojego dzieciństwa spędziłem u babci, która mieszkała obok budynku Poczty Polskiej. W związku z tym zdarzało mi się często na tej poczcie bywać i pamiętam jak jej wnętrze było urządzone. W przedsionku wisiała budka telefoniczna. Młodszym czytelnikom przypomnę, że kiedyś nie każdy miał telefon w domu, nie mówiąc już o posiadaniu go w kieszeni, i trzeba było korzystać z takich budek. Dalej, już w pomieszczeniu, w którym siedzą panie w okienkach, znajdowało się biurko, krzesło oraz kilka stojaków, na których znajdowały się kartki pocztowe i koperty. Za szybą siedziały panie pracujące na poczcie, a za nimi był regał, na którym były bloczki znaczków pocztowych, kartony i karty telefoniczne (takie żeby z tej budki zadzwonić). Natomiast z biegiem lat ten wystrój zaczął się zmieniać i w ostatnim czasie przeszedł już najśmielsze oczekiwania.
jest w naszym kraju pewna instytucja, która ma olbrzymie tradycje i jest jedną z bardziej potrzebnych instytucji, ale ostatnio trochę się pogubiła. Chodzi oczywiście o Pocztę Polską. Jestem w stanie założyć, że każdy z nas miał kiedyś kontakt z Pocztą Polską. Nie wiem jednak czy w związku z postępującą cyfryzacją i ekspansją kurierów i paczkomatów byliście w budynku poczty w ostatnim czasie. Tam pozmieniało się na tyle, że gdyby nie logo to moglibyście się nie zorientować gdzie się znajdujecie. W tym tekście przedstawię Wam to zjawisko dokładnie, ale postaram się również zastanowić nad jego przyczynami.
Większość swojego dzieciństwa spędziłem u babci, która mieszkała obok budynku Poczty Polskiej. W związku z tym zdarzało mi się często na tej poczcie bywać i pamiętam jak jej wnętrze było urządzone. W przedsionku wisiała budka telefoniczna. Młodszym czytelnikom przypomnę, że kiedyś nie każdy miał telefon w domu, nie mówiąc już o posiadaniu go w kieszeni, i trzeba było korzystać z takich budek. Dalej, już w pomieszczeniu, w którym siedzą panie w okienkach, znajdowało się biurko, krzesło oraz kilka stojaków, na których znajdowały się kartki pocztowe i koperty. Za szybą siedziały panie pracujące na poczcie, a za nimi był regał, na którym były bloczki znaczków pocztowych, kartony i karty telefoniczne (takie żeby z tej budki zadzwonić). Natomiast z biegiem lat ten wystrój zaczął się zmieniać i w ostatnim czasie przeszedł już najśmielsze oczekiwania.
11/08/2017
Życie boli #29 - Czy reklamy działają?
Szanowni Czytelnicy,
na pewno spotkaliście się z powiedzeniem, że reklama jest dźwignią handlu. Jestem jednak przekonany, że spotkaliście się również z powiedzeniem, że dobry produkt nie potrzebuje reklamy. Wypadałoby się więc zastanowić jak to jest w rzeczywistości. Żyjemy w końcu w czasach, w których pasma reklam w telewizji potrafią trwać tyle samo co program, który przerywają. Otwierając gazetę możemy przypuszczać, że wypadnie z niej masa reklamowych dodatków, w skrzynce na listy coraz rzadziej są prawdziwe listy, jest za to wypełniona przeróżnymi ulotkami i reklamami. Już nawet w internecie, który, dzięki jednej małej wtyczce, którą omówię trochę później, opierał się reklamom coraz trudniej o serwis nie ograniczający treści tym, którzy reklam nie chcą. Dlatego pytam czy reklamy działają na sprzedaż czy jedynie na nerwy.
Skąd w ogóle wziął się pomysł reklamowania swoich produktów. Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie trzeba cofnąć się odrobinę w czasie i zajrzeć wgłąb ludzkiej psychiki. Już dawno temu przecież na różnych targach, rynkach czy w innych miejscach handlu można było usłyszeć reklamy. Przecież nie bez przyczyny przekupka darła się wniebogłosy, że u niej jajka najlepsze. Robiła to żeby zwrócić na siebie uwagę przechodzących obok ludzi. Ludzie ci, jeśli nawet nie rozglądali się akurat za jajkami, zwracali na nią uwagę i myśleli "a w sumie to jak już tutaj jestem to i te jajka kupię, na pewno się nie zmarnują". Potem zaczęło to przeradzać się w formę nieco bardziej agresywną i doszło do momentu, który można jeszcze zaobserwować na rynkach w krajach arabskich. Tam sprzedawcy mają zwyczaj głośno wykrzykiwać hasła zachęcające do kupienia ich produktów, ale oprócz tego potrafią też do człowieka podejść i osobiście go, niemal, wciągać do swojego straganu.
na pewno spotkaliście się z powiedzeniem, że reklama jest dźwignią handlu. Jestem jednak przekonany, że spotkaliście się również z powiedzeniem, że dobry produkt nie potrzebuje reklamy. Wypadałoby się więc zastanowić jak to jest w rzeczywistości. Żyjemy w końcu w czasach, w których pasma reklam w telewizji potrafią trwać tyle samo co program, który przerywają. Otwierając gazetę możemy przypuszczać, że wypadnie z niej masa reklamowych dodatków, w skrzynce na listy coraz rzadziej są prawdziwe listy, jest za to wypełniona przeróżnymi ulotkami i reklamami. Już nawet w internecie, który, dzięki jednej małej wtyczce, którą omówię trochę później, opierał się reklamom coraz trudniej o serwis nie ograniczający treści tym, którzy reklam nie chcą. Dlatego pytam czy reklamy działają na sprzedaż czy jedynie na nerwy.
Skąd w ogóle wziął się pomysł reklamowania swoich produktów. Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie trzeba cofnąć się odrobinę w czasie i zajrzeć wgłąb ludzkiej psychiki. Już dawno temu przecież na różnych targach, rynkach czy w innych miejscach handlu można było usłyszeć reklamy. Przecież nie bez przyczyny przekupka darła się wniebogłosy, że u niej jajka najlepsze. Robiła to żeby zwrócić na siebie uwagę przechodzących obok ludzi. Ludzie ci, jeśli nawet nie rozglądali się akurat za jajkami, zwracali na nią uwagę i myśleli "a w sumie to jak już tutaj jestem to i te jajka kupię, na pewno się nie zmarnują". Potem zaczęło to przeradzać się w formę nieco bardziej agresywną i doszło do momentu, który można jeszcze zaobserwować na rynkach w krajach arabskich. Tam sprzedawcy mają zwyczaj głośno wykrzykiwać hasła zachęcające do kupienia ich produktów, ale oprócz tego potrafią też do człowieka podejść i osobiście go, niemal, wciągać do swojego straganu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




