Szanowni Czytelnicy,
w związku z tym, że ostatnio zostałem człowiekiem pracującym nie tylko piórem zacząłem się zastanawiać nad urlopem. No i wyszło na to, że pierwszą myślą jaka przyszła mi do głowy na hasło urlop był remont. Pewnie wynika to z głęboko zakorzenionych w umyśle powiązań, które wywołały wzorce utrwalane przez pokolenia albo po prostu urlop to jedyny moment, w którym pracujący ma czas na zrobienie w domu czegoś więcej. Jednak to nie będzie jedyny wątek, nad którym się pochylimy w poniższym tekście. Zastanowimy się także czy człowiek może czerpać przyjemność z remontu.
Zrobiłem w życiu kilka remontów, przy jeszcze większej ilości pomagałem i zdążyłem się nauczyć, że to nigdy nie zabiera tyle czasu ile sobie zaplanujemy. Zwłaszcza w mieszkaniach czy domach, które mają już swoje lata. Właśnie dlatego na taki remont, nawet niewielki, rezerwujemy sobie część urlopu. Przecież jeśli nasza pani zażyczyła sobie zmianę koloru dwóch ścian to teoretycznie pomalowanie ich po pracy nie powinno być problemem. Jednak wszyscy wiemy, że praktyka od teorii różni się diametralnie. Dlatego jeśli ściana nie będzie chciała współpracować to zejdzie z nią tyle czasu, że z transu pracy wyrwie nas budzik mający nas obudzić następnego dnia, abyśmy zdążyli do pracy.
1/10/2018
1/03/2018
Podsumowanie 2017 i zapowiedzi na 2018
Szanowni Czytelnicy,
w związku z tym, że czas końca starego roku i początek nowego uważany jest za czas podsumowań i tworzenia planów postanowiłem również coś takiego popełnić. Nie będzie to długi, rozbudowany tekst, w którym będę opisywał co się działo miesiąc po miesiącu, także nie lękajcie się. Po prostu rok 2017 był dla mnie swojego rodzaju przełomem w wielu kwestiach a i 2018 szykuje się całkiem ciekawy, więc myślę, że nic nie stracicie jeśli poświęcicie chwilę uwagi.
Zacznijmy od podsumowania minionego roku. Na początku 2017 pracowałem zgodnie z rytmem, który narzuciłem sobie wcześniej, czyli jak mi się chciało to coś napisałem. Co prawda pomysłów miałem wiele, ale jakoś nie chciało mi się poświęcić czasu na przelanie ich na wirtualny papier. Dlatego do maja powstało jedynie pięć tekstów. Są autorzy, którzy w tym czasie wypuścili mniej więcej tyle samo książek, więc wypadłem niezwykle blado. Pewnego dnia uznałem, że jak tak ma to wyglądać to trzeba podjąć męską decyzję i albo wziąć się do roboty na poważnie, albo dać sobie spokój. Postawiłem na pierwszą opcję i zabrałem się do działania.
w związku z tym, że czas końca starego roku i początek nowego uważany jest za czas podsumowań i tworzenia planów postanowiłem również coś takiego popełnić. Nie będzie to długi, rozbudowany tekst, w którym będę opisywał co się działo miesiąc po miesiącu, także nie lękajcie się. Po prostu rok 2017 był dla mnie swojego rodzaju przełomem w wielu kwestiach a i 2018 szykuje się całkiem ciekawy, więc myślę, że nic nie stracicie jeśli poświęcicie chwilę uwagi.
Zacznijmy od podsumowania minionego roku. Na początku 2017 pracowałem zgodnie z rytmem, który narzuciłem sobie wcześniej, czyli jak mi się chciało to coś napisałem. Co prawda pomysłów miałem wiele, ale jakoś nie chciało mi się poświęcić czasu na przelanie ich na wirtualny papier. Dlatego do maja powstało jedynie pięć tekstów. Są autorzy, którzy w tym czasie wypuścili mniej więcej tyle samo książek, więc wypadłem niezwykle blado. Pewnego dnia uznałem, że jak tak ma to wyglądać to trzeba podjąć męską decyzję i albo wziąć się do roboty na poważnie, albo dać sobie spokój. Postawiłem na pierwszą opcję i zabrałem się do działania.
12/27/2017
Życie boli #35 - Uderzenie dorosłości
Szanowni Czytelnicy,
zapewne większość z Was pamięta elementy swojego dzieciństwa, jakieś wspomnienia, pojedyncze wydarzenia, plany, pomysły na życie. Jestem również przekonany, że większość z Was często myślała lub mówiła głośno: "chciałbym być już dorosły". Najciekawsze jest to, że dopiero dorastając i otrzymując to potężne uderzenie dorosłości prosto w twarz zdajemy sobie sprawę jak bardzo nasze dziecięce życzenie było głupie.
Na początek trzeba się zastanowić kiedy zaczyna się dorosłość. Jeśli zapytacie jakiegoś nastolatka to usłyszycie, że on już od dawna jest dorosły i może robić co tylko zechce. Wszyscy już wiem, że w rzeczywistości wygląda to inaczej. W zupełniej teorii dorosłość osiągamy kiedy kończymy osiemnaście lat. Kończąc osiemnasty rok życia najczęściej się uczymy, mieszkamy z rodzicami, więc tak naprawdę z dorosłym życiem styczności mamy niewiele. Owszem, jesteśmy już pełnoletni, co oznacza, że możemy się legalnie nawalić albo zdać prawo jazdy, ale do dorosłości jeszcze daleko. To w takim razie kiedy?
zapewne większość z Was pamięta elementy swojego dzieciństwa, jakieś wspomnienia, pojedyncze wydarzenia, plany, pomysły na życie. Jestem również przekonany, że większość z Was często myślała lub mówiła głośno: "chciałbym być już dorosły". Najciekawsze jest to, że dopiero dorastając i otrzymując to potężne uderzenie dorosłości prosto w twarz zdajemy sobie sprawę jak bardzo nasze dziecięce życzenie było głupie.
Na początek trzeba się zastanowić kiedy zaczyna się dorosłość. Jeśli zapytacie jakiegoś nastolatka to usłyszycie, że on już od dawna jest dorosły i może robić co tylko zechce. Wszyscy już wiem, że w rzeczywistości wygląda to inaczej. W zupełniej teorii dorosłość osiągamy kiedy kończymy osiemnaście lat. Kończąc osiemnasty rok życia najczęściej się uczymy, mieszkamy z rodzicami, więc tak naprawdę z dorosłym życiem styczności mamy niewiele. Owszem, jesteśmy już pełnoletni, co oznacza, że możemy się legalnie nawalić albo zdać prawo jazdy, ale do dorosłości jeszcze daleko. To w takim razie kiedy?
12/20/2017
Świąteczny felieton!
Szanowni Czytelnicy,
jakby ktoś nie wiedział to już za kilka dni nadejdą Święta Bożego Narodzenia. W zasadzie nie wyobrażam sobie żeby ktoś mógł o tym nie wiedzieć, bo przecież media i sklepy skutecznie nam o tym przypominały już od połowy listopada, ale w razie czego jestem jeszcze ja. Domyślam się, że patrzący na tytuł i na obrazek spodziewacie się przeczytać jakieś wymyślne życzenia i nic poza tym. Otóż nic bardziej mylnego! Życzenia będą, ale na końcu, o to się nie martwcie, jednak przed życzeniami dorzucę parę groszy własnego zdania, jak to już mam w zwyczaju. Nawet w święta nie dam Wam spokoju od myślenia. Także odłóżcie papier do pakowania prezentów na te pięć minut i zapraszam do czytania.
Zapewne każdy z Was słyszał kiedyś pytanie: "Co jest najważniejsze w trakcie świąt?". Ale też jestem przekonany, że większość się nigdy poważnie nad tym nie zastanawiała, bo albo nie było po co, albo nie było kiedy. W trakcie roku wszyscy jesteśmy zajęci codziennością do tego stopnia, że nie wybiegamy myślami do świąt, a tym bardziej nie w kierunku myślenia o tym co jest w nich najważniejsze. Jeśli już to bardziej, że lampki trzeba kupić, bo się stare przepaliły i tak dalej. Natomiast w samym okresie świątecznym też nie ma czasu na to żeby się zastanawiać nad sensem. No bo przecież trzeba zrobić zakupy, nagotować milion potraw, przystroić mieszkanie, kupić i zapakować prezenty i zrobić jeszcze setki innych przedświątecznych rzeczy.
jakby ktoś nie wiedział to już za kilka dni nadejdą Święta Bożego Narodzenia. W zasadzie nie wyobrażam sobie żeby ktoś mógł o tym nie wiedzieć, bo przecież media i sklepy skutecznie nam o tym przypominały już od połowy listopada, ale w razie czego jestem jeszcze ja. Domyślam się, że patrzący na tytuł i na obrazek spodziewacie się przeczytać jakieś wymyślne życzenia i nic poza tym. Otóż nic bardziej mylnego! Życzenia będą, ale na końcu, o to się nie martwcie, jednak przed życzeniami dorzucę parę groszy własnego zdania, jak to już mam w zwyczaju. Nawet w święta nie dam Wam spokoju od myślenia. Także odłóżcie papier do pakowania prezentów na te pięć minut i zapraszam do czytania.
Zapewne każdy z Was słyszał kiedyś pytanie: "Co jest najważniejsze w trakcie świąt?". Ale też jestem przekonany, że większość się nigdy poważnie nad tym nie zastanawiała, bo albo nie było po co, albo nie było kiedy. W trakcie roku wszyscy jesteśmy zajęci codziennością do tego stopnia, że nie wybiegamy myślami do świąt, a tym bardziej nie w kierunku myślenia o tym co jest w nich najważniejsze. Jeśli już to bardziej, że lampki trzeba kupić, bo się stare przepaliły i tak dalej. Natomiast w samym okresie świątecznym też nie ma czasu na to żeby się zastanawiać nad sensem. No bo przecież trzeba zrobić zakupy, nagotować milion potraw, przystroić mieszkanie, kupić i zapakować prezenty i zrobić jeszcze setki innych przedświątecznych rzeczy.
12/13/2017
Życie boli #34 - Lenistwo
Szanowni Czytelnicy,
jak już zapewne zauważyliście tematem dzisiejszego felietonu jest lenistwo. Dlaczego taki temat? Ano dlatego, że nie chciało mi się zebrać do napisania tego tekstu od poniedziałku, poprzedniego... W zasadzie to nadal ten atak lenistwa mi nie przeszedł, ale skoro dałem słowo, że będzie jeden tekst w tygodniu to będzie choćbym miał tutaj zejść. Jakbyście byli ciekawi to w momencie rozpoczęcia pracy nad tekstem jest 17:30, dzisiaj, to znaczy w środę, czyli w dzień publikacji. Kiedy wpisałem w wyszukiwarkę w moim serwisie graficznym słowo "lenistwo" wyskoczyły mi praktycznie same zdjęcia kotów.
Jak wiadomo powszechnie to koty są uważane za najbardziej leniwe zwierzęta domowe i być może wśród zwierząt rzeczywiście tak jest, ale jeśli do tego rankingu dorzuci się ludzi to, moim zdaniem, zmienia się całkiem dużo. Od razu uprzedzę, że nie będziemy brali pod uwagę te koty, które cały dzień leżą i jedzą oraz tych ludzi, które całe dnie leżą, jedzą i przeglądają memy. Także wszyscy pracoholicy wylatują żeby nie burzyć mi koncepcji.
jak już zapewne zauważyliście tematem dzisiejszego felietonu jest lenistwo. Dlaczego taki temat? Ano dlatego, że nie chciało mi się zebrać do napisania tego tekstu od poniedziałku, poprzedniego... W zasadzie to nadal ten atak lenistwa mi nie przeszedł, ale skoro dałem słowo, że będzie jeden tekst w tygodniu to będzie choćbym miał tutaj zejść. Jakbyście byli ciekawi to w momencie rozpoczęcia pracy nad tekstem jest 17:30, dzisiaj, to znaczy w środę, czyli w dzień publikacji. Kiedy wpisałem w wyszukiwarkę w moim serwisie graficznym słowo "lenistwo" wyskoczyły mi praktycznie same zdjęcia kotów.
Jak wiadomo powszechnie to koty są uważane za najbardziej leniwe zwierzęta domowe i być może wśród zwierząt rzeczywiście tak jest, ale jeśli do tego rankingu dorzuci się ludzi to, moim zdaniem, zmienia się całkiem dużo. Od razu uprzedzę, że nie będziemy brali pod uwagę te koty, które cały dzień leżą i jedzą oraz tych ludzi, które całe dnie leżą, jedzą i przeglądają memy. Także wszyscy pracoholicy wylatują żeby nie burzyć mi koncepcji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




