Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

swieta

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siłownia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siłownia. Pokaż wszystkie posty

10/24/2018

Życie boli #61 - Sauna

Szanowni Czytelnicy,
odkrywałem już przed Wami tajemnice przeróżnych zakamarków, w które nie każdy ma wstęp. Była już mowa o tym jak zachowują się siłowniane dziki (Życie boli #11 - Cięzkie życie pakera), wspominałem też o tym jak można obyć się bez kultury pływając (Życie boli #54 - Kultura basenowa). Wprowadziłem też wszystkich, w tym Czytelniczki, za drzwi męskiej szatni (Życie boli #22 - Za drzwiami męskiej szatni), czas zatem odkryć kolejne tabu. Tym razem zaproszę Was w miejsce niezwykle gorące i duszne, czyli do sauny.

W związku z tym, że mamy już jesień postanowiłem sobie wzmocnić odporność i udać się do sauny. Większość z nas kojarzy dobroczynne skutki korzystania z tego urządzenia. Dzięki saunie można się rozgrzać, wypocić przeziębienie, oczyścić drogi oddechowe, zbudować odporność, rozluźnić mięśnie czy po prostu się zrelaksować. Ale jest to też miejsce, w którym relaks może trafić szlag i dzisiaj, oczywiście, skupimy się na sytuacjach stresowych.

7/04/2018

Życie boli #52 - Nawyki

Szanowni Czytelnicy,
może nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale życie człowieka w dużej mierze składa się z nawyków. Poranna kawa a do niej papierosek? To nawyk, który rozpoczyna dzień znacznej części naszego społeczeństwa. Dzisiaj zastanowimy się nad tym skąd się te nawyki mogą wziąć, czy da się ich pozbyć lub zmienić oraz jak nasz organizm reaguje kiedy ktoś nam przeszkodzi w zachowaniu się zgodnie z nawykiem.

Myśl o tym, że moje życie składa się z nawyków wpadła mi do głowy już jakiś czas temu. Dokładniej rzecz biorąc w momencie, w którym się nie wyspałem totalnie, bo ułożyłem pościel inaczej niż zazwyczaj. Usiadłem więc, jak to mam w zwyczaju, do głębokiej analizy swojego zachowania z poprzedniego wieczoru i wyszło mi, że zamieniłem kolejność układania pościeli. Czy to miało jakikolwiek fizyczny wpływ na sen? Absolutnie nie, ale psychicznie miało ogromny. Czy tak może być też z innymi nawykami?

5/09/2018

Życie boli #47 - Sport to zdrowie

Szanowni Czytelnicy,
wielu z Was wiele razy słyszało, że sport to zdrowie, że trzeba się ruszać żeby zachować dobrą kondycję przez długie lata. To stwierdzenie jest prawdą, ale nie do końca. I właśnie dlatego, że nie do końca, postanowiłem ten temat poruszyć. Sport, w tym biegi, robią się u nas w kraju coraz popularniejsze, ale czy to oznacza, że społeczeństwo będzie zdrowiej i dłużej żyć?

Należy zacząć od tego, że rozmawiając z ludźmi, którzy mieli do czynienia z zawodowym sportem nigdy nie usłyszymy, że sport to zdrowie. Oni, nawet jeśli ich kariera przebiegała bez poważnych urazów, pamiętają ból i wyrzeczenia, które towarzyszyły osiąganiu coraz lepszych wyników. Jeden ze znajomych trenerów powiedział mi, że sport zawodowy nie przynosi zdrowia i nie będzie przynosił, bo poszedł w kierunku wyścigu zbrojeń. Sportowcy podnoszą więcej niż jest w stanie wytrzymać nasz organizm, biegają szybciej niż kiedykolwiek biegali nasi przodkowie, wytrzymują większe obciążenia niż te, do których jesteśmy biologicznie przystosowani. Dlaczego? No dlatego żeby skakać dalej, biegać szybciej, podnosić więcej i tak dalej. A co z amatorami?

9/06/2017

Życie boli #22 - Za drzwiami męskiej szatni

Szanowni Czytelnicy,
jest takie powiedzenie, które pojawia się w różnych filmach: "co dzieje się w Vegas, zostaje w Vegas". Podobnie jest jeśli chodzi o męską szatnię. Zjawiska, które tam się dzieją nie powinny przekroczyć progu szatni. Jednak ja, z narażeniem życia, zdobywałem materiały, które teraz Wam przedstawię. Jeśli śledzicie moją stronę wystarczająco długo to pamiętacie zapewne, że kiedyś opisałem typy ludzi ćwiczących na siłowni, jeśli nie śledzicie albo nie pamiętacie to kliknijcie tutaj: Ciężkie jest życie pakera i wszystko sobie przypomnicie.

Na samym początku warto zaznaczyć, że opiszę przypadki skrajne, czyli te, która najbardziej rzucają się w oczy, najbardziej irytują czy najbardziej śmieszą.

8/09/2017

Życie boli #18 - Coś za coś

Szanowni Czytelnicy,
od razu powiem, że scenariusze, które przedstawię dalej mogą, ale nie muszą się wydarzyć. Jest to tylko jedno z możliwych rozwiązań, jakie może nastąpić jeśli będziecie nadużywać zjawiska, które opiszę. A zjawiskiem tym jest kompensacja. Zanim przejdę do tematu nie mogę nie wspomnieć, że na przemyślenia prowadzące do stworzenia tego tekstu wpływ miała rozmowa z moim dobrym kolegą, tym samym, którego już kiedyś tutaj wspominałem. Jest to niezwykle inteligentny człowiek, a w dodatku mój fan (to nie jest przypadkowe połączenie) i to on powiedział mi zdanie, które mnie zainspirowało. Powiedział mi, że jak ma taki straszny dzień i wszystko go wkurwia to musi sobie kupić nową płytę muzyczną.

Zjawisko kompensacji znałem oczywiście wcześniej, ale dopiero ta rozmowa sprawiła, że się nad tym zastanowiłem głębiej. Samo pojęcie pochodzi z psychologii i określa jeden z mechanizmów obronnych. Polega ono na wynagradzaniu sobie niepowodzeń czy defektów. Głównym ryzykiem zauważanym przez psychologów jest to, że tworzony wtedy mechanizm niepowodzenie - nagroda skutkuje podświadomą niechęcią do zmian i walki ze swoimi niepowodzeniami. Przedstawiając to prościej nie chce nam się zmienić pracy na mniej stresującą, bo dzięki stresom, które mamy w obecnej możemy się bezkarnie wieczorem napić.

7/31/2016

Życie boli #11 - Ciężkie życie pakera



Szanowni Czytelnicy,

raczej nie jesteście tego świadomi, bo nie wstawiam postów na fb, nie opowiadam o tym każdemu, nie robię sobie selfików w szatni czy przed lustrem z napiętym bickiem, nie udostępniam postów o odżywkach, motywacji czy innych bredniach, ale chodzę na siłownię. I to nie tylko chodzę, ale nawet na niej ćwiczę! Szok, nie? Da się ćwiczyć na siłowni bez robienia tych niepotrzebnych rzeczy, o których wspominałem wyżej! Jak już otrząsnęliście się z szoku to poczytajcie jakie ciekawe typy osobowości spotkałem na siłowni.

Wbrew pozorom innym trenującym nie bardzo przeszkadzają te „fitfriki”, które cały czas rozmawiają o dietach, odżywkach, ćwiczeniach i innych tego typu rzeczach. Oni drażnią, i to bardzo, ale poza siłownią. Na samej sali nie mają czasu na gadanie, bo robią swój trening według zegarka. Starannie zaplanowana trzydziestosekundowa przerwa między jedną serią a drugą nie może być zakłócona choćby zamienieniem zdania z kimkolwiek. 

Drugą grupą, która się wyróżnia są koksy. Jak wygląda koks każdy wie, ale jak trenuje? Rzeczony koks ma swoje gniazdko. Wybiera sobie miejsce, w którym musi być ławeczka (jak nie ma to ją przyniesie), lustro i jakiś stoliczek w którym może sobie położyć telefon, zeszyt z programem treningowym i jakiś bidonik z białkiem. Do swojego gniazdka ściąga największe hantle jakie tylko są i wszystko inne co ciężkie. Ćwiczy wydając z siebie dzikie dźwięki (sapanie, dyszenie, rzucanie kurwami) wprost proporcjonalne do obecności ładnych kobiet na siłowni. Oczywiście po treningu jest tak bardzo zmęczony, ale to tak bardzo, że to całe swoje gniazdo zostawia i idzie do szatni. 

Jest też typ wyjątkowy, spotkałem tylko jeden taki przypadek, ale uśmiałem się z niego do łez, a bardziej niż z niego to z konsekwencji z jaką postępuje. Ciężko ten typ określić jednym słowem, chodzi o człowieka, który wchodzi na siłownię już ubrany w strój mniej więcej sportowy, nawet się nie przebiera i idzie na salę. Tam bez żadnej rozgrzewki ćwiczy 15 minut podnosząc sztangę czy hantle i wychodzi. Co mu to daje? Po co płaci za karnet? Po co istnieje i dokąd zmierza? Nie wiem, bo do nikogo nie odzywa się poza standardowym pytaniem „dużo ci jeszcze zostało?” kiedy ktoś ośmieli się zająć jego ławeczkę.

Niby-trener to człowiek, który chyba wkurza najbardziej. A już na pewno jest w pierwszej trójce. Taki oto niby-trener uważa, że skoro ogląda vlogi sportowców, ma lajknięte miliony fanpejdży o siłowni to może doradzać każdemu jak profesjonalista. Podchodzi taki i zaczyna: „widziałem, że robiłeś serie na tej maszynie, powinieneś bardziej prostować łokcie, bo jak nie to…”. Nie twierdzę, że zawsze rada takiego człowieka jest do dupy, ale kiedy zagaduje do każdego wyliczając mu błędy, to robi się natrętny niczym komar w nocy.
Dupeczki! Tak jest! Ten typ nie wkurza, ale rozprasza. Bardzo łatwo nabawić się jakiejś kontuzji kiedy na sali pojawia się taka dupeczka. Czym ona się charakteryzuje? Słuchawki w uszach, spodenki albo bardzo obcisłe, albo bardzo krótkie. Koszulka albo bardzo obcisła, albo luźna i krótka, ale obowiązkowo musi być głęboki dekolt. 

Oczywiście zjawia się też męski odpowiednik. Ten dzieli się na dwa rodzaje. Pasywny, który jest ubrany w obcisłą koszulkę, która odkrywa jego wielkie mięśnie, przechadza się obok dziewczyn, ewentualnie podnosi wielkie ciężary żeby zwrócić na siebie uwagę. Aktywny, ten jest dużo gorszy, który mało co ćwiczy, a chodzi i zagaduje. Tutaj jej powie, że ładnie wygląda, tutaj podpowie jak ustawić plecy przy ćwiczeniach, tutaj podrzuci pomysł na ćwiczenie, tutaj zaprosi na kawę, a najlepsze jest to, że nie zraża go nawet to, że dziewczyna ma słuchawki i nie słyszy (albo olewa) to co on mówi. 

Są jeszcze okupanci. Tacy ludzie zajmują jedną maszynę przez dobre pół godziny, robią tam miliony serii po miliony powtórzeń, nie dopuszczając nikogo nawet na chwilę. W przerwach między tym milionem serii siedzą sobie na maszynie, dalej ją zajmując, i bawią się telefonem.  Na pytanie czy można wejść na jedną serię albo nie odpowiadają wcale i zaczynają ćwiczyć, albo odpowiadają, że jasne, ale jak skończy. 

No i na sam koniec dorzucę normalnych, którzy ćwiczą w sposób kulturalny, myślą, odkładają sprzęty na miejsce, nie zajmują maszyn, nie gadają bzdur, z którymi można porozmawiać w przerwach między ćwiczeniami, wymienić poglądy, poobgadywać innych. A Wy którym typem jesteście? Może dorzucilibyście coś do tej listy? Piszcie śmiało! 

Kamil Bednarek
Czytajcie "Przywróconego" (Goneta.net/Przywrócony_Zenit)