przedstawiam Wam kolejną odsłonię opowiadania "Amator". W niej nasz detektyw zajmie się niezwykle ciekawą sprawą pewnego małżeństwa, która to na pierwszy rzut oka będzie całkiem zwyczajna. Poza tym rozpocznie nową znajomość, przeczytajcie żeby dowiedzieć się jaką.
Linki do poprzednich części:
Amator cz.1
Amator cz.2
Amator cz.3
Amator cz.4
Powrót
Z lotniska w Łodzi odebrał mnie
prokurator wraz z kilkoma śledczymi. Mieli wszystkie dokumenty z Hiszpanii, ale
i tak postanowili mnie przepytać osobiście. Opowiedziałem im to samo co ich
kolegom po fachu. Uwierzyli mi, na szczęście, i puścili obiecując pomoc jeśli
trafią na jakiś ślad mojej Marty. Miałem wrażenie, że ona ani nie była moja,
ani nie miała na imię Marta, ale nie kłóciłem się tylko pojechałem do
mieszkania. Dobrze było się wreszcie wyspać we własnym łóżku. Razem z kulą
profesor wyciągnął mi z głowy również bezsenność. Od operacji spałem każdej
nocy, bez żadnych koszmarów. Okazało się, że podczas mojej nieobecności
nazbierało się sporo spraw wymagających moich działań. Na skrzynce mailowej
miałem kilkanaście próśb o pomoc. Ludzie zwracali się głównie w sprawach
udowodnienia zdrad małżeńskich, ale było też kilka ciekawszych spraw. Ze
względu na to, że współpraca z Martą skończyła się na dobre nie mogłem już
liczyć na tak znaczne zastrzyki gotówki. Postanowiłem zatem pracować dwutorowo.
Jednocześnie chciałem zajmować się dwiema sprawami, jedną błahą taką jak
właśnie udowodnienie zdrady, a drugą bardziej skomplikowaną, tak dla rozrywki.
Z samego rana, jeszcze przed wyjazdem do biura, odpisałem na maile. W sprawach,
które miały poczekać poprosiłem o cierpliwość i przeprosiłem za to, że nie mogę
się tym zająć od razu. Na szczęście było ich tylko kilkanaście, więc nie
sądziłem żebym stracił szczególnie wielu klientów. W drodze do biura
zadzwoniłem do dwóch zleceniodawców i umówiłem się na spotkania, na których mieliśmy
ustalić szczegóły współpracy. Wyszło tak, że człowiek ze sprawą bardziej
interesującą miał czas dopiero wieczorem, więc od rana pozostało mi się spotkać
z panią, która podejrzewała, że ma rogi.



