Szanowni Czytelnicy,
postanowiłem zostać dawcą i dzisiaj Wam trochę o tym opowiem. Nie będzie to jednak historia o tym jak kupiłem sobie motocykl i jeżdżę nim jak debil, ale o świadomym wspieraniu ludzi potrzebujących, o dzieleniu się składnikami swojego organizmu. Tak naprawdę jednak będzie to opowieść o biciu się z myślami, trudnych decyzjach i kontynuacji bycia dobrym człowiekiem.
Swoją historię z krwiodawstwem zacząłem w liceum. Pomagałem wtedy przy akcji wyjazdowej Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi, która to odbywała się w mojej szkole. Poproszono mnie, wraz z kilkoma kolegami, by pomóc poprzenosić sprzęt i pobrane próbki do samochodu. Na tym się skończyło. W ogóle przez myśl mi nie przeszło żeby oddać wtedy krew. Myślałem, że ludzie oddający w tak mało sterylnych warunkach krew muszą mieć coś z głową. To samo myślałem w trakcie studiów. Na moim wydziale organizowano Wampiriady. Chętnych do oddania krwi było mnóstwo, pełne korytarze. Wtedy widziałem też ludzi, którzy słabo znosili wypompowanie z ciała 450ml krwi i uznałem, że jest to zupełnie nie dla mnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krew. Pokaż wszystkie posty
9/12/2018
11/01/2017
Życie boli #28 - Słówko o gapiach
Szanowni Czytelnicy,
w ostatnim czasie musiałem spędzić więcej czasu w samochodzie. Wiązało się to też ze staniem w korkach i to nie tylko w tych, które spowodowane były godzinami szczytu. Nawet w dniu, w którym piszę ten felieton miałem nieprzyjemność znaleźć się w korku spowodowanym wypadkiem. Z tym, że wypadek to chyba zbyt duże słowo. Po prostu dwa samochody zderzyły się przednimi zderzakami, bo któryś z nich nie ustąpił pierwszeństwa drugiemu. Ofiar w ludziach raczej nie było, bo karetek nie widziałem. A wiecie jak to się stało, że zdążyłem tyle zauważyć? Oprócz tego, że jestem superspostrzegawczy to miałem na to mnóstwo czasu, bo każdy samochód jadący przede mną zwalniał na chwilkę żeby przyjrzeć się zdarzeniu i właśnie to mnie natknęło do napisania tego felietonu.
Prześledziłem w pamięci wszystkie wypadki, które działy się w mojej okolicy oraz wszystkie interwencje służb i przypomniałem sobie, że w zasadzie nawet tym najdrobniejszym przyglądali się jacyś postronni ludzie. W każdej sytuacji znajdowała się jakaś grupka gapiów, która nie mogła, nie potrafiła albo nie chciała pomóc, a jednak poświęciła swój cenny czas na przyglądanie się temu co się wydarzyło. Należy się zatem zastanowić dlaczego ludzi tak ciągnie do oglądania krzywdy innych, dlaczego poświęcają czas żeby to obejrzeć.
w ostatnim czasie musiałem spędzić więcej czasu w samochodzie. Wiązało się to też ze staniem w korkach i to nie tylko w tych, które spowodowane były godzinami szczytu. Nawet w dniu, w którym piszę ten felieton miałem nieprzyjemność znaleźć się w korku spowodowanym wypadkiem. Z tym, że wypadek to chyba zbyt duże słowo. Po prostu dwa samochody zderzyły się przednimi zderzakami, bo któryś z nich nie ustąpił pierwszeństwa drugiemu. Ofiar w ludziach raczej nie było, bo karetek nie widziałem. A wiecie jak to się stało, że zdążyłem tyle zauważyć? Oprócz tego, że jestem superspostrzegawczy to miałem na to mnóstwo czasu, bo każdy samochód jadący przede mną zwalniał na chwilkę żeby przyjrzeć się zdarzeniu i właśnie to mnie natknęło do napisania tego felietonu.
Prześledziłem w pamięci wszystkie wypadki, które działy się w mojej okolicy oraz wszystkie interwencje służb i przypomniałem sobie, że w zasadzie nawet tym najdrobniejszym przyglądali się jacyś postronni ludzie. W każdej sytuacji znajdowała się jakaś grupka gapiów, która nie mogła, nie potrafiła albo nie chciała pomóc, a jednak poświęciła swój cenny czas na przyglądanie się temu co się wydarzyło. Należy się zatem zastanowić dlaczego ludzi tak ciągnie do oglądania krzywdy innych, dlaczego poświęcają czas żeby to obejrzeć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

