Szanowni Czytelnicy,
mimo tego, że obejrzałem w swoim życiu mnóstwo filmów to do NieRecenzji wybieram tylko te, które są wyjątkowo artystyczne. Tak jak wcześniej "Twój Vincent" (NieRecenzja #4 - Twój Vincent) tak i "Zimna Wojna" jest filmem przesyconym artyzmem, jest filmem trudnym i na pewno nie spodoba się każdemu, co, wbrew pozorom, nie jest wadą. Nie jestem krytykiem filmowym, więc nie spodziewajcie się dokładnej analizy kadr po kadrze, natomiast postaram się przedstawić Wam to, co zauważyłem i poczułem oglądając ten film.
Reżyser "Zimnej Wojny" Paweł Pawlikowski już w "Idzie" pokazał jaki styl lubi najbardziej, co chce pokazać i przekazać widzowi. W jego najnowszym filmie widać to jeszcze bardziej. Film pełen jest artystycznych ujęć, które w klasycznym filmie (nazwijmy go rozrywkowym) nie mogłyby się znaleźć. Tylko niewielu reżyserów i to w niektórych dziełach postawiłoby na ujęcia statyczne, w których z pozoru nic się nie dzieje, w których bohater po prostu stoi i to nawet nie w środku kadru, tylko gdzieś na jego skraju, niemal niewidoczny, a Pawlikowski co chwila raczy nas właśnie takim obrazem. Zaraz po takim cichym, statycznym ujęciu reżyser niejako atakuje widza głośnym i bardzo dynamicznym kadrem, w którym od natężenia ruchu i muzyki może się zakręcić w głowie. Czy to się spodoba każdemu widzowi? Nie ma na to najmniejszych szans, ale wydaje mi się, że taki właśnie był cel.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twój vincent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twój vincent. Pokaż wszystkie posty
7/25/2018
3/28/2018
NieRecenzja #4 - Twój Vincent
Szanowni Czytelnicy,
ze względu na wiele zajęć i obowiązków, które na mnie ostatnio spadły nie mogę sobie pozwolić na pisanie felietonów czy innych tekstów na zapas i ostatnio zdarza mi się wpaść na pomysł o czym mógłbym napisać dosłownie pół godziny przed publikacją. Na szczęście czasami życie samo wkłada w nasze ręce odpowiednie idee i tak też stało się w przypadku tej NieRecenzji. Plany na sobotę potoczyły się tak, że mogłem oddać się nieco, jak to się ładnie nazywa, wyższej kulturze. Postanowiłem więc sprawdzić czy film "Twój Vincent" był rzeczywiście tak dobry żeby nie zdobyć Oskara.
O tym filmie było na tyle głośno, że na pewno każdy choć trochę usłyszał. Jest to dzieło stworzone techniką poklatkowej animacji, która polega na tym, że każda klatka filmu stanowi osobny obraz. W wypadku "Twojego Vincenta" trzeba było każdą klatkę filmu namalować jako osobny obraz, techniką malarską stosowaną przez Vincenta van Gogha. Twórcy, którzy podjęli się tej misji wykonali ją perfekcyjnie i myślę, że każdy kto lubi malarstwo doceni trud artystów i wykonanie powierzonego im zadania. Jednak ten film to nie tylko nowinka technologiczna, ale coś znacznie głębszego.
ze względu na wiele zajęć i obowiązków, które na mnie ostatnio spadły nie mogę sobie pozwolić na pisanie felietonów czy innych tekstów na zapas i ostatnio zdarza mi się wpaść na pomysł o czym mógłbym napisać dosłownie pół godziny przed publikacją. Na szczęście czasami życie samo wkłada w nasze ręce odpowiednie idee i tak też stało się w przypadku tej NieRecenzji. Plany na sobotę potoczyły się tak, że mogłem oddać się nieco, jak to się ładnie nazywa, wyższej kulturze. Postanowiłem więc sprawdzić czy film "Twój Vincent" był rzeczywiście tak dobry żeby nie zdobyć Oskara.
O tym filmie było na tyle głośno, że na pewno każdy choć trochę usłyszał. Jest to dzieło stworzone techniką poklatkowej animacji, która polega na tym, że każda klatka filmu stanowi osobny obraz. W wypadku "Twojego Vincenta" trzeba było każdą klatkę filmu namalować jako osobny obraz, techniką malarską stosowaną przez Vincenta van Gogha. Twórcy, którzy podjęli się tej misji wykonali ją perfekcyjnie i myślę, że każdy kto lubi malarstwo doceni trud artystów i wykonanie powierzonego im zadania. Jednak ten film to nie tylko nowinka technologiczna, ale coś znacznie głębszego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

