Szanowni Czytelnicy,
kalendarz nieubłaganie zbliża się do końca, a oznacza to, że nadchodzą święta. Najpierw Święto Zmarłych, a potem Boże Narodzenie i Nowy Rok. W dodatku w kalendarzu pojawią się też popularne wśród ciotek, wujków, ojców i matek imiona. Te okoliczności nieubłaganie niosą ze sobą też jedno zjawisko, czyli zjazdy rodzinne. Jest to temat o tyle kontrowersyjny, że ludzie albo je kochają, albo nienawidzą. Spróbuję dzisiaj postawić się w roli przedstawiciela obydwu tych grup, a dopiero na samym końcu dowiecie się, do której przynależę.
Gdyby spojrzeć na spotkania rodzinne zupełnie bez emocji to można się dopatrzeć pewnego schematu, według którego się one odbywają. Zawsze zaczynają się od przygotowań. Nie ma innej możliwości i nie ma znaczenia czy to Wy jesteście gospodarzem takiego zjazdu czy tylko na niego jedziecie. Jeśli tylko jedziecie to i tak trzeba kupić albo zrobić coś do jedzenia, bo nie wypada jechać z gołą ręką, pewnie też dorzucić jakiś prezencik dla gospodarzy, a szukanie takowego też zajmuje czas. Przede wszystkim jednak trzeba się wyszykować żeby zrobić wrażenie na rodzinie. Samochód na myjnie, ludzie do fryzjerów, kosmetyczek i sklepów z ubraniami, bo przecież temu jednemu bogatemu wujkowi, co nie wiadomo na czym się dorobił powinno zbieleć oko.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszystkich świętych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszystkich świętych. Pokaż wszystkie posty
10/25/2017
10/30/2016
Halloween - zabawa czy przyzywanie demonów?
Szanowni Czytelnicy,
miałem się w to nie mieszać, ale jak usłyszałem, że nawet papież namawia do odrzucenia Halloween to nie wytrzymałem. Od razu uprzedzę, że nie będzie to długi tekst, więc nie bójcie się.
Zacznę od tego, że śmiać mi się chce jak słyszę, że zachodnie i zepsute Halloween wypiera nasze tradycyjne Wszystkich Świętych. Kult zmarłych wypiera święto zmarłych. No fakt, bo przebieranie się, bieganie po domach, zbieranie cukierków i zabawy to kwintesencja zepsucia i w taki sposób właśnie się przywołuje demony. Zgadza się, że Halloween pochodzi z kultur zachodnich, ale Wszystkich Świętych nie jest naszą tradycją. W tradycji polskiej obchodziło się Dziady, więc argument o tym, że zachodnie tradycje wypierają nasze swojskie jest, krótko mówiąc, do dupy.
Drugą sprawą jest to, że Halloween nie może wypierać Wszystkich Świętych, bo daty się nie pokrywają. Zabawowe święto duszków, zjaw, wampirów i innego tałatajstwa (generalnie okazja do zabawy po prostu) jest dzień wcześniej niż święto zmarłych. Nawet jeśli ktoś się przebierze w kostium, powiedzmy, mumii. Nawali się jak świnia, bo wredni ludzie zamiast cukierków dawali mu wódki, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby przez cały kolejny dzień zdążył wytrzeźwieć, odwinąć się z bandaży, kupić znicze i iść na cmentarz.
No i wreszcie chrześcijanie muszą zrozumieć, że ich obrzędy, a nawet ich religia nie była pierwsza. Różne obrzędy nazywane przez nich pogańskimi, głęboko zakorzeniły się w ludzkiej świadomości, tradycji i kulturze. Sami zresztą z nich korzystają i jeśli idzie to po ich myśli to nie odezwą się nawet słówkiem. Ludzie od zarania dziejów chcieli mieć kontakt ze zmarłymi przodkami. Po co? Ano po to żeby zmniejszyć tęsknotę, żeby zapytać o radę, żeby wysłuchać mądrości starszych. W dodatku bali się też złych mocy, które zanim rozwinęła się nauka, odpowiadały za większość niepomyślnych sytuacji w życiu. Powstawały przeróżne mitologie, w których demony odgrywały znaczną rolę i dzięki takim świętom starano się zaskarbić sobie sympatię przodków i przy okazji, chociaż trochę, obłaskawić te złe duchy. W Polsce udało się pozbyć tradycji dziadów, ale przecież karnawałowe bale przebierańców, ostatki czy tradycje związane z kolędnikami nadal są kultywowane, więc nie ma co atakować ludzi, że się przebiorą za wampira i pobiegają z koszykiem zbierając cukierki i robiąc psikusy.
Na samo koniec chciałem jeszcze zauważyć, że nikt nikogo nie zmusza do przebierania się, do brania udziału w imprezach halloweenowych, przyzywania demonów, składania w ofierze dziewic a nawet do jeżdżenia po cmentarzach. Powinna to być każdego indywidualna sprawa, bo gdyby włodarze kościelni i wszyscy katopatole i inni fanatycy pomyśleli przez chwilę i zadali sobie trud przemyślenia sprawy na chłodno to doszli by do tego samego wniosku co ja. Otóż Halloween nie jest okazją do przyzywania demonów, wychwalania Szatana i odwracania się od wiary, jest okazją do zabawy. Dzieciaki pół roku wcześniej planują jak się przebiorą, ludzie dekorują domy, organizują imprezy i bawią się! Spędzają czas w fajny sposób, w sposób jaki im pasuje. Nie robią krzywdy nikomu, a że każda okazja jest dobra to ją wykorzystują. Ci, którzy obchodzą Wszystkich Świętych pierwszego listopada pójdą na cmentarz, odwiedzić groby bliskich i to, że dzień wcześniej byli zombie, duchem, wampirem czy Harley Quinn nie będzie miało żadnego znaczenia.
Osobiście nie obchodzę Halloween, ale nie dlatego, że uważam, że to szatańskie święto czy inne tego typu brednie. Po prostu nie lubię się przebierać, ale wszystkim, którzy wybierają się na takie imprezy, siedzą już przebrani i czytają ten tekst życzę udanej zabawy. Wypijcie jednego za moje powodzenie! Natomiast jeśli chodzi o odwiedzanie grobów to owszem, wybieram się na cmentarz, nawet dzisiaj już odwiedziłem kilka oddalonych od domu, ale, uwaga zaskoczenie, nie była to pierwsza wizyta w roku i pewnie nie będzie ostatnia, bo nie o to chodzi żeby pamiętać o przodkach od święta, ale żeby częściej znaleźć czas na to. Co prawda nie uważam, żeby to czy na grobie pali się znicz czy nie miało jakikolwiek wpływ na rzeczywistość, ale chodzi o samą pamięć.
Na dzisiaj ode mnie to by było tyle. Nie jedzcie waty cukrowej, którą sprzedają przed cmentarzami. Dużo w niej spalin.
miałem się w to nie mieszać, ale jak usłyszałem, że nawet papież namawia do odrzucenia Halloween to nie wytrzymałem. Od razu uprzedzę, że nie będzie to długi tekst, więc nie bójcie się.
Zacznę od tego, że śmiać mi się chce jak słyszę, że zachodnie i zepsute Halloween wypiera nasze tradycyjne Wszystkich Świętych. Kult zmarłych wypiera święto zmarłych. No fakt, bo przebieranie się, bieganie po domach, zbieranie cukierków i zabawy to kwintesencja zepsucia i w taki sposób właśnie się przywołuje demony. Zgadza się, że Halloween pochodzi z kultur zachodnich, ale Wszystkich Świętych nie jest naszą tradycją. W tradycji polskiej obchodziło się Dziady, więc argument o tym, że zachodnie tradycje wypierają nasze swojskie jest, krótko mówiąc, do dupy.
Drugą sprawą jest to, że Halloween nie może wypierać Wszystkich Świętych, bo daty się nie pokrywają. Zabawowe święto duszków, zjaw, wampirów i innego tałatajstwa (generalnie okazja do zabawy po prostu) jest dzień wcześniej niż święto zmarłych. Nawet jeśli ktoś się przebierze w kostium, powiedzmy, mumii. Nawali się jak świnia, bo wredni ludzie zamiast cukierków dawali mu wódki, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby przez cały kolejny dzień zdążył wytrzeźwieć, odwinąć się z bandaży, kupić znicze i iść na cmentarz.
No i wreszcie chrześcijanie muszą zrozumieć, że ich obrzędy, a nawet ich religia nie była pierwsza. Różne obrzędy nazywane przez nich pogańskimi, głęboko zakorzeniły się w ludzkiej świadomości, tradycji i kulturze. Sami zresztą z nich korzystają i jeśli idzie to po ich myśli to nie odezwą się nawet słówkiem. Ludzie od zarania dziejów chcieli mieć kontakt ze zmarłymi przodkami. Po co? Ano po to żeby zmniejszyć tęsknotę, żeby zapytać o radę, żeby wysłuchać mądrości starszych. W dodatku bali się też złych mocy, które zanim rozwinęła się nauka, odpowiadały za większość niepomyślnych sytuacji w życiu. Powstawały przeróżne mitologie, w których demony odgrywały znaczną rolę i dzięki takim świętom starano się zaskarbić sobie sympatię przodków i przy okazji, chociaż trochę, obłaskawić te złe duchy. W Polsce udało się pozbyć tradycji dziadów, ale przecież karnawałowe bale przebierańców, ostatki czy tradycje związane z kolędnikami nadal są kultywowane, więc nie ma co atakować ludzi, że się przebiorą za wampira i pobiegają z koszykiem zbierając cukierki i robiąc psikusy.
Na samo koniec chciałem jeszcze zauważyć, że nikt nikogo nie zmusza do przebierania się, do brania udziału w imprezach halloweenowych, przyzywania demonów, składania w ofierze dziewic a nawet do jeżdżenia po cmentarzach. Powinna to być każdego indywidualna sprawa, bo gdyby włodarze kościelni i wszyscy katopatole i inni fanatycy pomyśleli przez chwilę i zadali sobie trud przemyślenia sprawy na chłodno to doszli by do tego samego wniosku co ja. Otóż Halloween nie jest okazją do przyzywania demonów, wychwalania Szatana i odwracania się od wiary, jest okazją do zabawy. Dzieciaki pół roku wcześniej planują jak się przebiorą, ludzie dekorują domy, organizują imprezy i bawią się! Spędzają czas w fajny sposób, w sposób jaki im pasuje. Nie robią krzywdy nikomu, a że każda okazja jest dobra to ją wykorzystują. Ci, którzy obchodzą Wszystkich Świętych pierwszego listopada pójdą na cmentarz, odwiedzić groby bliskich i to, że dzień wcześniej byli zombie, duchem, wampirem czy Harley Quinn nie będzie miało żadnego znaczenia.
Osobiście nie obchodzę Halloween, ale nie dlatego, że uważam, że to szatańskie święto czy inne tego typu brednie. Po prostu nie lubię się przebierać, ale wszystkim, którzy wybierają się na takie imprezy, siedzą już przebrani i czytają ten tekst życzę udanej zabawy. Wypijcie jednego za moje powodzenie! Natomiast jeśli chodzi o odwiedzanie grobów to owszem, wybieram się na cmentarz, nawet dzisiaj już odwiedziłem kilka oddalonych od domu, ale, uwaga zaskoczenie, nie była to pierwsza wizyta w roku i pewnie nie będzie ostatnia, bo nie o to chodzi żeby pamiętać o przodkach od święta, ale żeby częściej znaleźć czas na to. Co prawda nie uważam, żeby to czy na grobie pali się znicz czy nie miało jakikolwiek wpływ na rzeczywistość, ale chodzi o samą pamięć.
Na dzisiaj ode mnie to by było tyle. Nie jedzcie waty cukrowej, którą sprzedają przed cmentarzami. Dużo w niej spalin.
Pozdrawiam!
Kamil Bednarek
Kamil Bednarek
Czytajcie "Przywróconego" (Goneta.net/Przywrócony_Zenit)
11/02/2014
Ah, te święta! - Halloween, Wszystkich Świętych, Zaduszki
Ah, te święta!
Święta, święta i po świętach.
Było Halloween, było Wszystkich Świętych, były Zaduszki i od jutra do roboty.
Tak cholernie nie mam weny, że napiszę po prostu to co widziałem i czego doświadczyłem
przez te trzy dni. W Polsce nawet w takich rzeczach można zauważyć absurd. Może
dzięki temu tekstowi uśmiechniecie się albo wstrząśnie Wami wściekłość, albo
chociaż nie będziecie ziewać czytając.
Zacznijmy od Halloween. Święto to
pochodzi z Wielkiej Brytanii i z USA (czyli de facto z Wielkiej Brytanii) i
polega na przebieraniu się w śmieszno - straszne stroje i chodzeniu po domach,
przy okazji zbierając obrzydliwą ilość słodyczy. W Polsce z tym chodzeniem po
domach nie za bardzo wyszło, bo nawet teraz w trakcie swojskich Ostatków już
się nie spotyka tych gromad dzieciaków biegających po domach (w sumie od święta
to tylko ksiądz po kolędzie przychodzi i domaga się jakiegoś podarku). Zamiast
chodzić po domach obcych ludzi, Polacy chodzą po domach znajomych i tam imprezują.
Czy to są jakieś kinderbale, czy domówki dla młodzieży czy nawet dla zupełnie
dorosłych, ludzie zbierają się i się bawią. Co w tym złego? No ja nie wiem,
choć sam za imprezami nie przepadam. Jest jednak ktoś kto wie co w tym złego.
Otóż środowiska katolickie mówią, że świętowanie Halloween prowadzi do
satanizmu. Niemalże wypowiadają wojnę wszystkim przebranym za zombie, wampiry,
duchy, budki telefoniczne, zegarki, dynie, batmanów, hulków, koty, psy i
wielbłądy. Robią swoją inicjatywę Holy Wins, gdzie przebierają się za świętych.
No i bardzo dobrze, że się przebierają, ale po co ta niechęć do drugiej strony?
Niech jedni przebiorą się za zombie, a drudzy za papieża i niech się bawią.
Chyba po to jest ten dzień, ale może się nie znam.
Wszystkich Świętych. Lubię ten
dzień. Naprawdę jest co pooglądać na cmentarzu. Jest też taki całkiem fajny
socjologiczny problem, ale do tego przejdziemy później. Zacznijmy od korków.
Korki w ten dzień są wszędzie. Na drodze i parkingu do małego, wiejskiego cmentarza
zazwyczaj posilają się kury, ale tego dnia nie ma jak przejechać, nie ma gdzie
zaparkować. Nie mówię już o większych cmentarzach w miastach. Tam to jest
dopiero Sajgon. U mnie sytuacja wygląda tak, że od jednego cmentarza do drugiego
jest tylko mała droga i parking. Co roku robię sobie taki spacer między cmentarzami
i przyglądam się tym wszystkim próbującym zaparkować ludziom. Ta wściekłość na
ich twarzach. Rozumiem ludzi, którzy przyjechali na groby bliskich z daleka,
ale są też tacy, którzy mają do cmentarza rzut kamieniem, ale mimo to wsiadają
w swoją Skodę i jadą. Po co? Chcą pokazać, że mają? Nie wiem. Teraz przejdźmy w
stronę wejścia na cmentarz. Tam przedzieramy się przez miliony zniczy, kwiatów,
stroików i wszystkiego innego, na co idą miliony złotych każdego roku. Co
ciekawe kiedy idziecie na cmentarz znicz kosztuje 30 zł, a kiedy z niego
wracacie 17zł. Ładna różnica. Docieramy do bramy, a tam popcorn, hot dogi i
wata cukrowa. Taaak. No cóż, ludzie głodnieją na cmentarzu (tak to sobie można
wytłumaczyć), ale baloniki? Co to ma wspólnego? Balonik w kształcie nagrobka?
Mniejsza z tym, liczy się tylko kasa przecież. Najgorsza z tego całego jedzenia
jest wata cukrowa. Dzieciaki, które sięgają mi mniej więcej do pasa, łażą z
tymi białymi, lepkimi kulami w tłumie ludzi. To jest dobre rozwiązanie, bo
puszczasz takiego gnojka z watą przodem i lecisz za nim. Nikt cię nie będzie
trącał, popychał, bo wszyscy się usuną z drogi. Ale jeśli ktoś się nie usunie
to się uwali watą. To jeszcze nic, ale spaliny, kurz, brud z nagrobków, ludzie
obijający się o to i ten mały, uśmiechnięty dzieciak wcinający to dziadostwo. A
rodzice się cieszą, że nie zawraca im głowy i nie marudzi. Kiedy już dotrzemy
na grób zobaczymy tam wielkie donice kwiatów, które zniszczą pierwsze
przymrozki. Drogie kwiaty cięte, które również niedługo padną. Znicze, mnóstwo
zniczy, bardzo dużo zniczy, w cholerę zniczy. I dobrze, nie mam nic przeciwko
temu, ale za to drażni mnie to, że ludzie robią to na pokaz raz do roku. Znam
rodziny, które mają kasę, a przychodzą na grób raz do roku, napierniczą tam
tego wszystkiego żeby ludzie widzieli i zwijają się do domu. To jest straszne. Nie
mówię żeby codziennie palił się znicz i codziennie były nowe kwiaty, nie
przesadzajmy też, ale o przodkach należy pamiętać częściej niż raz w roku i
pamiętać o szacunku, a nie o chęci pokazania się. No i wreszcie ten
socjologiczny problem, o którym pisałem na początku. Rodziny spotykają się nad
grobami. Nie mają czasu w inne dni, w inne święta, bo każdy spędza je w jakimś
swoim gronie i nagle przychodzi 1. Listopada i: „O matko, jak my się dawno nie
widzieliśmy! Co tam u was? Musimy się spotkać, zdzwonimy się koniecznie!”.
Potem rodziny się rozchodzą i pojawiają się zasadnicze wątpliwości: „Kto to, do
cholery, był?” ; „Chyba nie mam jej numeru”. Mogą być też gorsze, jak: „Ale
przytyła! A te dzieci jakie brzydkie” ; „Taki mały ten znicz…, stać go na
większe, skąpiradło” ; „Dobrze, że w ogóle się jaśniepan pojawił, dla rodziny
to już czasu nie ma”. To są oryginalne teksty, zasłyszane na cmentarzu. Dziwni
są ludzie jednak.
Zaduszki to święto, które tak
naprawdę nie jest świętem. W tym dniu, według tradycji z mojego domu” jeszcze
raz odwiedzamy groby bliskich. Zapalamy znicze również dalszym znajomym, którym
nie zdążyliśmy zapalić dzień wcześniej. Jednak niektórzy ludzie wyznaczają sobie
ambitne plany zobaczenia: „czy Nowaki ładnie grób w tym roku ubrali”. Plotki,
ocenianie innych, dogryzanie sobie, to jest to co Polacy lubią. Niektórzy
potrafią przejechać wiele kilometrów żeby połazić po cmentarzach i po prostu
oglądać. Moim zdaniem nie jest to miejsce do podziwiania. Niech sobie idą do
galerii czy muzeum.
Podsumowując to wszystko co miało
miejsce w ostatnich dniach powiem tylko, że lubię ten długi weekend. Właśnie ze
względu na to, że mam się czego czepiać. Gdyby nie było Wszystkich Świętych, to
Wy byście nie dostali tego tekstu. Brak weny czasem gryzie bardziej niż może
się wydawać.
Kamil Bednarek
Kupujcie "Przywróconego" : goneta.net/Przywrócony
Subskrybuj:
Posty (Atom)
