Szanowni Czytelnicy,
każdemu z nas raz na jakiś czas zdarza się złapać jakiegoś wirusa, jakąś infekcję czy zwyczajnie się przeziębić. Tym bardziej teraz, kiedy to pogoda sprzyja rozwojowi bakterii, a wielu z nas przebywa w dużych skupiskach kaszląco - kichających ludzi. Każdy choruje, ale nie każdy tak samo. Co by nie mówiły panie po genderstudies czy innych bardzo przydatnych i logicznych kierunkach studiów mężczyźni i kobiety różnią się od siebie. Różnią się także pod względem przechodzenia chorób i właśnie tym się dziś zajmiemy.
Przez ostatnich parę lat zdarzało mi się chorować naprawdę bardzo rzadko. Mimo przebywania z ludźmi na studiach i w komunikacji miejskiej trzymałem się twardo i poza jakimiś drobnymi katarami nie miałem poważniejszych problemów ze zdrowiem. Poddałem się dopiero kiedy zacząłem pracę. Ze względu na położenie mojego stanowiska miałem kontakt z pacjentami przychodni. Wyjmując poza nawias znudzone emerytki, które do lekarza przychodzą na pogaduchy, większość ludzi, przechodząca przez korytarz do przychodni była jednak na coś chora. No i któryś z wirusów wykaszlanych przez nich wreszcie chapnął i mnie.
2/07/2018
1/31/2018
Ludzie z pasją #1 - Miłość do podróży cz. 2
Szanowni Czytelnicy,
przed Wami zapowiadania tydzień temu druga część rozmowy z Kamilem i Mają na temat ich wspaniałej podróżniczej pasji. Zapraszam gorąco!
Ludzie z pasją #1 - Miłość do podróży cz. 1
przed Wami zapowiadania tydzień temu druga część rozmowy z Kamilem i Mają na temat ich wspaniałej podróżniczej pasji. Zapraszam gorąco!
Ludzie z pasją #1 - Miłość do podróży cz. 1
11. Wiem,
że przy okazji jednej z wypraw podziałaliście również charytatywnie. Myślę, że
Czytelnicy chętnie dowiedzą się o tej akcji czegoś więcej i może w następnej Was wspomogą.
W ostatnią podróż wybraliśmy się do Kenii oraz Tanzanii. Pół
roku temu trafiliśmy tanie bilety i bez zastanowienia je kupiliśmy. Później
przy przygotowaniach trasy i wszystkich szczegółów raz po raz natrafialiśmy na
artykuły o pomocy dla Afryki, a w szczególności dla dzieci. Wystarczyło, że na
siebie w pewnym momencie spojrzeliśmy i już wiedzieliśmy, że też możemy chociaż
trochę pomóc. Stwierdziliśmy, że nie będziemy zabierać stąd ani ubrań, ani
jedzenia bo jest to za ciężkie, a jedzenie może się popsuć podczas długiej
drogi. Znaleźliśmy artykuł o braku podstawowych przyborów dla dzieci w
„szkołach”. I już wiedzieliśmy co zabierzemy. Sami kupiliśmy część rzeczy, ale
nie było tego jakoś bardzo dużo. Niestety na więcej nie byliśmy w stanie sobie
pozwolić. Postanowiliśmy napisać post na Facebooku, a reakcje ludzi przerosły
nasze najśmielsze oczekiwania. Nie spodziewaliśmy się, aż tak dużego odzewu.
Zebraliśmy cały jeden duży 65 litrowy plecak różnorakich przyborów. Począwszy
od kredy, po ołówki, długopisy, zeszyty, kalkulatory, gumki, mazaki,
plasteliny, bloki kolorowe itd. Ledwo co trzymałem to wszystko na plecach.
Byliśmy tak miło zaskoczeni, że aż brakowało nam słów. Już w Kenii
postanowiliśmy znaleźć wioskę, w której będzie szkoła w której dzieci
potrzebowały tych rzeczy najbardziej. Nie było to łatwe, gdyż akurat w tym
okresie gdy my byliśmy, dzieci miały wakacje. Okazja nadarzyła się nad j.
Bogoria, gdy po wieczorze spędzonym z miejscowymi ludźmi opowiedzieliśmy o
naszym planie. Jeden z mieszkańców zaoferował pomoc w zorganizowaniu
wszystkiego, gdyż jego przyjaciel był nauczycielem. I tym sposobem przywitała
nas grupka około 40 dzieci ubranych w mundurki szkolne, wyśpiewujących piękne
piosenki na powitanie. Radość na ich twarzach nie znikała. Jeszcze bardziej
zadowolony był nauczyciel, który dostał kredę. Jak powiedział, już bardzo dawno
nie miał jak nauczać, gdyż nie było ich stać na kredę do tablicy. Zrobiliśmy
tak niewiele, a dla nich było to coś ogromnego. Byli nam dozgonnie wdzięczni.
Warto pomagać w każdej postaci. My dostaliśmy od życia tyle pozytywnych
momentów, że chcemy to przekazywać dalej. Dobro zawsze wraca.
![]() |
| Dzieciaki i nauczyciele, którym przekazaliśmy artykuły szkolne niedaleko j. Bogoria w Kenii |
1/24/2018
Ludzie z pasją #1 - Miłość do podróży cz. 1
Szanowni Czytelnicy,
zgodnie z tym co napisałem w zapowiedziach na rok 2018 przedstawiam Wam nowy format na mojej stronie. Od czasu do czasu będą się tutaj pojawiały wywiady, a w zasadzie bardziej rozmowy z ludźmi z ciekawą pasją. Przy wyborze pierwszego gościa, a w zasadzie gości, nie miałem najmniejszego problemu. W zasadzie to kiedy tylko pomyślałem o wprowadzeniu takiego cyklu to do głowy przyszła mi ta para. Zatem bez zbędnego przeciągania przedstawiam Wam Kamila i Maję, parę, która uwielbia podróżować.
zgodnie z tym co napisałem w zapowiedziach na rok 2018 przedstawiam Wam nowy format na mojej stronie. Od czasu do czasu będą się tutaj pojawiały wywiady, a w zasadzie bardziej rozmowy z ludźmi z ciekawą pasją. Przy wyborze pierwszego gościa, a w zasadzie gości, nie miałem najmniejszego problemu. W zasadzie to kiedy tylko pomyślałem o wprowadzeniu takiego cyklu to do głowy przyszła mi ta para. Zatem bez zbędnego przeciągania przedstawiam Wam Kamila i Maję, parę, która uwielbia podróżować.
Cześć wszystkim. Na wstępie chcielibyśmy bardzo podziękować
za zaproszenie. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że nasza pasja mogłaby kogoś tak
bardzo zainteresować. Mamy nadzieję, że nie będziemy za bardzo przynudzać i
chociaż część z Was wytrwa z nami do końca (śmiech).
1. To, że jesteście parą Czytelnicy już wiedzą,
wiedzą też, że jesteście podróżnikami, ale myślę, że chcieliby się dowiedzieć
co było pierwsze. Połączyły Was podróże czy już będąc razem wpadliście na
pomysł poznawania świata? Skąd się wzięła taka pasja?
K: Poznaliśmy się dość dawno temu, bo na początku liceum. Ja
kocham podróże od dzieciństwa. Zaczęło się od krótkich wypadów nad morze i w
góry z rodzicami i dziadkami. Jednak prawdziwego bakcyla złapałem w sumie przez
przypadek. W gimnazjum musiałem szybko wrócić do domu, bo nadchodziła godzina o
której już musiałem być w domu (młodsi czytelnicy mogą tego nie zrozumieć). Nie
było już żadnego autobusu, więc postanowiłem złapać stopa. Tym sposobem przez
krótką przejażdżkę po Łodzi, pokochałem ten rodzaj przemieszczania się. Później
poznałem Maję i po kilku namowach wyruszyliśmy w pierwszą trasę autostopem do
Zakopanego. Pech chciał, że wybraliśmy się tam w ferie zimowe i Maja początkowo
niechętnie czekała na „okazję”. W drodze powrotnej było już dużo lepiej (może
dlatego, że temperatura nie była na minusie). Na szczęście Maje musiałem
namawiać tylko na jazdę stopem. Sama chęć wyjazdu była silniejsza od niej. Po
naszej pierwszej randce wiedzieliśmy, że mamy takie same pasje. Jedną z nich są
właśnie podróże. Od dziecka byłem też fanem W. Cejrowskiego, M.
Wojciechowskiej, czy B. Pawlikowskiej. Ich programy podróżnicze mogłem oglądać
godzinami i zawsze mówiłem, że muszę odwiedzić te miejsca i poznać wszystkie
kultury świata.
M: U mnie wyglądało to podobnie. Od dziecka uwielbiałam
wyjazdy, poznawanie nowych miejsc, słuchanie ciekawych informacji na temat
nieznanych mi zakątków Polski i świata. Kiedy byłam dzieckiem takie atrakcje
serwowali mi rodzice dzięki koloniom, zielonym szkołom, wycieczkom i książkom.
Dzięki temu, że poznałam Kamila odważyłam się poznawać świat na własną rękę.
Dopiero teraz, kiedy wspólnie podróżujemy mogę śmiało powiedzieć, że zamieniło
się to w moją ogromną prawdziwą pasję.
1/17/2018
Życie boli #37 - Teoria względności
Szanowni Czytelnicy,
jakiś czas temu pokusiłem się o przedstawienie swojego spojrzenia na teorię ewolucji (Życie boli #13 - Co z tą ewolucją?). Tym razem również odniosę się do pewnej teorii. Fajnie byłoby tutaj zrobić jakiś zagadkowy wstęp jakąż to teorię rozbiorę na czynniki pierwsze, ale czytaliście tytuł i na pewno poznaliście Alberta Einsteina na zdjęciu, zatem nie ma co się bawić w zagadki. Zajmiemy się dzisiaj teorią względności.
Z tym, że nie tą teorią, którą opracował Albert Einstein, bo z fizyki jestem cienki jak palec komara, więc za dużo bym Wam nie wytłumaczył. Natomiast jestem w stanie przedstawić Wam teorię, na którą wpadłem już dawno temu i będzie to moja autorska teoria względności, która z fizyką nie ma absolutnie nic wspólnego. Nigdzie jej wcześniej nie publikowałem, więc jeśli jacyś naukowcy mieliby ochotę ją obalać lub potwierdzać to zaproście ich tutaj. Komitet noblowski poinformuję sam. A teraz do rzeczy. Teoria względności zakłada, że wszystko na świecie jest względne. Co to oznacza? Oznacza to, że wszystko na świecie jest zależne od wielu czynników.
jakiś czas temu pokusiłem się o przedstawienie swojego spojrzenia na teorię ewolucji (Życie boli #13 - Co z tą ewolucją?). Tym razem również odniosę się do pewnej teorii. Fajnie byłoby tutaj zrobić jakiś zagadkowy wstęp jakąż to teorię rozbiorę na czynniki pierwsze, ale czytaliście tytuł i na pewno poznaliście Alberta Einsteina na zdjęciu, zatem nie ma co się bawić w zagadki. Zajmiemy się dzisiaj teorią względności.
Z tym, że nie tą teorią, którą opracował Albert Einstein, bo z fizyki jestem cienki jak palec komara, więc za dużo bym Wam nie wytłumaczył. Natomiast jestem w stanie przedstawić Wam teorię, na którą wpadłem już dawno temu i będzie to moja autorska teoria względności, która z fizyką nie ma absolutnie nic wspólnego. Nigdzie jej wcześniej nie publikowałem, więc jeśli jacyś naukowcy mieliby ochotę ją obalać lub potwierdzać to zaproście ich tutaj. Komitet noblowski poinformuję sam. A teraz do rzeczy. Teoria względności zakłada, że wszystko na świecie jest względne. Co to oznacza? Oznacza to, że wszystko na świecie jest zależne od wielu czynników.
1/10/2018
Życie boli #36 - Remont
Szanowni Czytelnicy,
w związku z tym, że ostatnio zostałem człowiekiem pracującym nie tylko piórem zacząłem się zastanawiać nad urlopem. No i wyszło na to, że pierwszą myślą jaka przyszła mi do głowy na hasło urlop był remont. Pewnie wynika to z głęboko zakorzenionych w umyśle powiązań, które wywołały wzorce utrwalane przez pokolenia albo po prostu urlop to jedyny moment, w którym pracujący ma czas na zrobienie w domu czegoś więcej. Jednak to nie będzie jedyny wątek, nad którym się pochylimy w poniższym tekście. Zastanowimy się także czy człowiek może czerpać przyjemność z remontu.
Zrobiłem w życiu kilka remontów, przy jeszcze większej ilości pomagałem i zdążyłem się nauczyć, że to nigdy nie zabiera tyle czasu ile sobie zaplanujemy. Zwłaszcza w mieszkaniach czy domach, które mają już swoje lata. Właśnie dlatego na taki remont, nawet niewielki, rezerwujemy sobie część urlopu. Przecież jeśli nasza pani zażyczyła sobie zmianę koloru dwóch ścian to teoretycznie pomalowanie ich po pracy nie powinno być problemem. Jednak wszyscy wiemy, że praktyka od teorii różni się diametralnie. Dlatego jeśli ściana nie będzie chciała współpracować to zejdzie z nią tyle czasu, że z transu pracy wyrwie nas budzik mający nas obudzić następnego dnia, abyśmy zdążyli do pracy.
w związku z tym, że ostatnio zostałem człowiekiem pracującym nie tylko piórem zacząłem się zastanawiać nad urlopem. No i wyszło na to, że pierwszą myślą jaka przyszła mi do głowy na hasło urlop był remont. Pewnie wynika to z głęboko zakorzenionych w umyśle powiązań, które wywołały wzorce utrwalane przez pokolenia albo po prostu urlop to jedyny moment, w którym pracujący ma czas na zrobienie w domu czegoś więcej. Jednak to nie będzie jedyny wątek, nad którym się pochylimy w poniższym tekście. Zastanowimy się także czy człowiek może czerpać przyjemność z remontu.
Zrobiłem w życiu kilka remontów, przy jeszcze większej ilości pomagałem i zdążyłem się nauczyć, że to nigdy nie zabiera tyle czasu ile sobie zaplanujemy. Zwłaszcza w mieszkaniach czy domach, które mają już swoje lata. Właśnie dlatego na taki remont, nawet niewielki, rezerwujemy sobie część urlopu. Przecież jeśli nasza pani zażyczyła sobie zmianę koloru dwóch ścian to teoretycznie pomalowanie ich po pracy nie powinno być problemem. Jednak wszyscy wiemy, że praktyka od teorii różni się diametralnie. Dlatego jeśli ściana nie będzie chciała współpracować to zejdzie z nią tyle czasu, że z transu pracy wyrwie nas budzik mający nas obudzić następnego dnia, abyśmy zdążyli do pracy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





